Coś nowego, coś starego, coś niebieskiego, coś pożyczonego – po co to wszystko Pannie Młodej?

Coś nowego, coś starego, coś pożyczonego, coś niebieskiego – znacie to? Mówi się o tym czasem częściej, czasem trochę mniej, niektórzy nie biorą tego pod uwagę wcale. Nie zmienia to jednak faktu, że zwyczaj ten gdzieś istnieje. Przywędrował do nas z Anglii, rozgościł się i miewa całkiem dobrze, skoro wciąż jest brany pod uwagę.

To nie jest tak, że każda Panna Młoda musi mieć te cztery elementy, tak samo jak nie musi trzymać się jakichkolwiek przesądów czy zwyczajów. Tradycje są ciekawe, warto je kultywować ale nie koniecznie trzeba. I o tym przede wszystkim warto pamiętać. Nic na siłę!

A skoro już mamy zamiar mieć coś niebieskiego, pożyczonego czy jakkolwiek tradycyjnego – warto wiedzieć, skąd się to w ogóle wzięło, prawda? Zgłębiłam więc tą wiedzę, wychwyciłam co ciekawsze elementy i dzielę się! 🙂

Coś nowego

Miało symbolizować gwarancję dostatku, jednocześnie pozostając w analogii z rozpoczęciem nowej drogi życia. Bo utrzymywało się, że nowe – oznacza jednocześnie bez wątpienia lepsze. To coś nowego miało oznaczać, że Panna Młoda zostawia wszystko za sobą, wkraczając w coś zupełnie odmiennego.

Coś nowego dla Panny Młodej? O to chyba najprościej! Nowe buty, nowa suknia, nowa bielizna a może nowa biżuteria? Coś nowego Panna Młoda z pewnością na sobie zwykle ma, ot co. 🙂

Coś starego

Miało symbolizować szacunek Panny Młodej dla tradycji, poszanowanie rodziny i przywiązanie do niej. Mówiąc w skrócie: że nie zamierza ona w jakikolwiek sposób zrywać więzi z rodziną, tworząc swoją. Wręcz przeciwnie – połączyć rodziny. Zarówno swoją, jak i przyszłego męża – również z tą, której sami we dwoje dadzą początek.

Dlatego, gdy mówi się o czymś starym dla Panny Młodej – najczęściej wymienia się rodową biżuterię czy pamiątki. Ma to już w zupełnie bezpośredni sposób nawiązywać do symboliki tego zwyczaju.

Coś pożyczonego

Miało symbolizować poczucie, że Panna Młoda na swojej nowej drodze życia – może liczyć na swoich bliskich. To, co zostałoby pożyczone, miało oznaczać po prostu bliskie więzi z rodziną, przyjaciółmi, najbliższymi.

A co – na przykład – mogłaby pożyczyć Panna Młoda i co ważniejsze: od kogo? Tutaj mamy tak naprawdę bardzo szerokie pole do popisu! Można przecież pożyczyć dosłownie wszystko: od biżuterii, przez welon – po okrycie na suknię czy nawet… perfumy. Więc jeśli Panna Młoda uwielbia zapach używany przez przyjaciółkę, bez skrępowania może pożyczyć od niej perfumy w swoim wielkim dniu. Oczywiście niezwykle emocjonalnym i niebanalnym pomysłem jest pożyczyć od mamy lub babci coś, co one same miały w dniu swojego ślubu. Welon? Grzebyk? Pomysły bywają różne, zależnie od możliwości. Jedno jest pewne – to zawsze wzrusza!

Coś niebieskiego

I tutaj ciekawostka: już w starożytności szyte były suknie w tym kolorze, ponieważ przypisywano jemu symbolikę wierności, miłości, skromności, czystości. W kulturze angielskiej później mówiono o niewinności i czystości w odniesieniu do błękitu u Panny Młodej. To tyle, jeśli chodzi o skróconą genezę czegoś niebieskiego.

Od jakiegoś już czasu, gdy w grę wchodzi niebieski element – najczęściej Panny Młode stawiają na podwiązkę, ewentualnie coś z biżuterii. W przypadku tych ślubów i wesel, gdy mamy jakiś kolor przewodni i jest nim właśnie niebieski – jest tym łatwiej, że można go wpleść dosłownie wszędzie. Jednak i bez tego można tak naprawdę – bo dlaczego by nie zdecydować się na manicure w odcieniach błękitu? Albo buty? Bukiet, biżuterię, cokolwiek? Jeden detal, inny niż wszystkie. Nie dość że przykuje uwagę, to jeszcze będzie wyglądać nad wyraz oryginalnie.

Moje odczucia? Przy swoim pierwszym ślubie nie miałam nic niebieskiego. Zupełnym przypadkiem miałam pożyczoną opaskę i stare szpilki, w których normalnie chadzałam na co dzień. Nie były to jednak działania zamierzone. Teraz, gdy planujemy ponownie sobie ślubować, tym razem w kościele – również nie planuję przywiązywać wagi do podobnych detali. Zwyczaje ani przesądy nie są dla mnie istotne na tyle, żeby podporządkowywać im nasze przygotowania. 

***

Ze wszelkimi zwyczajami czy tradycjami ślubnymi czy weselnymi, jest zazwyczaj tak, że znajdziemy bez problemu dwa zupełnie skrajne obozy zainteresowanych. Jedni będą wybierać sobie te im odpowiadające albo żadne, inni będą odhaczać każdy im znany, żeby niczego w ich przygotowaniach (pozornie) nie zabrakło. Każda ze stron będzie przekonana o swojej racji.

I obie strony… tą rację mieć będą. 🙂 Bo jakiekolwiek zwyczaje, przesądy, tradycje czy przekonania są po to, żeby urozmaicać, wnosić coś świeżego, innego i ciekawego. Nie są obowiązkowe, nikt nie może nas zmusić do ich stosowania, nikt nie powinien też wymagać tego od nas, skoro jesteśmy zwyczajnie przeciwni.

Warto tutaj zastosować złoty środek, odrobina (albo ciut więcej!) zdrowego rozsądku w zupełności wystarczy, żeby nie popaść w żadną niepożądaną skrajność. Bo te skrajności nigdy nie są fajne, nigdy nie są dobre i nigdy nie prowadzą do niczego dobrego. Dystans, rozsądek i tyle! Dokładnie tyle nam potrzeba by przejść przez wszystko bez uszczerbku na naszych nerwach i nastrojach.

zdjęcia: Zwykła Matka

(2) Comments

  1. Jak nosi się ta opaska Novia Blanca? Warto?

    1. ślubposwojemu.pl says:

      W zasadzie nie czuć jej na głowie, tasiemka pozwala wyregulować obwód. Jest elastyczna, dzięki czemu można trochę pokombinować z jej ułożeniem na głowie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *