Niech do ołtarza poprowadzi mnie ojciec!

Załóżmy, że przyszła Panna Młoda ma małe wielkie marzenie. Chciałaby, żeby do ołtarza poprowadził ją… ojciec. To nie jest – chyba – nic na tyle niecodziennego, żeby mogło dziwić. Bo przecież to dość częsty widok, zwłaszcza na ślubach kościelnych. Jeszcze ileś lat temu normą było, że do ołtarza Państwo Młodzi szli razem. Teraz na równi z taką praktyką – stosuje się orszak złożony z Panny Młodej i jej taty.

Urocze poniekąd, prawda? Tata oddaje swoją córkę nowemu synowi pod opiekę. Takie to symboliczne, wzruszające przy tym. Spod ojcowskiej opieki – w mężowską. Na większości zdjęć z tego momentu uwieczniane są zazwyczaj łzy. Zwykle w oczach tatusiów, nierzadko i prawie-męża. Tyle emocji, tak piękna symbolika, podniosła chwila. I kontrowersje.

***

Ciekawe, prawda? Wydawałoby się, że decydując się na ślub – zapraszamy naprawdę bliskie nam osoby. Tylko takie, które chcielibyśmy przy sobie mieć w tym właśnie dniu. A więc tylko życzliwe, przyjazne i akceptujące nas, nasze wybory. Jakże można się pomylić! Bo reakcje na nasze decyzje bywają różne, czasami wręcz odstraszające, zniechęcające, zwyczajnie negatywne.

Powodów może być kilka. Po pierwsze: stereotyp niestabilności małżeństwa w obecnych czasach. Mówi się, że coraz rzadziej są udane, coraz częściej nietrwałe. Doszukujemy się więc usilnie teatralnego wydźwięku wszędzie tam, gdzie ktoś idzie pod prąd. Po drugie: doszukiwanie się w tym próby zwrócenia na siebie uwagi. Jakby co najmniej sam fakt, że to Wasz ślub – nie był wystarczającym skupieniem uwagi właśnie na Was… Po trzecie: doszukiwanie się w tym uprzedmiotowienia kobiety.

Jak powinno się odbierać odprowadzenie Panny Młodej do ołtarza przez ojca?

  • Jako powierzenie córki przez ojca pod opiekę męża. Wcześniej rolę głowy rodziny pełnił dla Panny Młodej właśnie Tata. Niezależnie od tego, ile czasu upłynęło od chwili, gdy się usamodzielniła – tak było. To Tata jako pierwszy stanowił wzór mężczyzny, ojca, męża dla swojej córki. Teraz symbolicznie przekazuje tą rolę nowemu synowi, zięciowi – by teraz to właśnie Pan Młody chronił jego córkę, godnie go w tej roli zastępując. Teraz to Pan Młody jest głową nowopowstałej rodziny.
  • Jako uhonorowanie ojca w szczególny sposób. Ten argument pojawiał się dość często, gdy w różnych grupach czy forach pytałam o takie odprowadzenie. I jest to jak najbardziej uzasadnione! Jeśli z ojcem łączy Pannę Młodą naprawdę szczególna więź i pozytywna relacja – z pewnością będzie dla niego niezwykle ważne poproszenie przez córkę o to, żeby to on odprowadził ją w dniu jej ślubu do ołtarza, gdzie oczekiwać będzie na nią jej wybranek.
  • Jako chęć wywarcia na Panu Młodym wzruszającego wrażenia. Tak zwany #firstlook z uwielbieniem jest fotografowany przez ślubnych fotografów. Czasem jeszcze w domu, podczas przygotowań – gdy Państwo Młodzi widzą się po raz pierwszy. Czasem przy błogosławieństwie rodziców. A innym razem właśnie dopiero przy ołtarzu, gdy Panna Młoda dociera do Pana Młodego i ten może zobaczyć ją w pełnej krasie. Łza się może w oku zakręcić, to pewne!

Jak nie powinno się odbierać odprowadzenia Panny Młodej do ołtarza przez ojca?

  • Jako wyższości mężczyzn nad kobietami. I – uwaga! – to jeden z częstszych argumentów przeciw, które zdarzyło mi się przeczytać lub usłyszeć. To niezwykle smutne (moim zdaniem), że taki gest przywołuje komukolwiek na myśl właśnie takie skojarzenia.
  • Jako pozostawiania Pana Młodego w samotności. To równie częste stwierdzenie. Zazwyczaj pada pytanie: a co on będzie tak sam pod tym ołtarzem stał? I niemal od razu pojawiają się głosy o równości. O tym, że jesteście partnerami, wzajemnymi towarzyszami życia – powinniście więc iść do ślubu razem, na równi. A guzik prawda! To, że jesteście ze sobą, dla siebie, że traktujecie się jako równych sobie, partnerów – wcale nie pozbawia Was możliwości, żeby do ołtarza Pannę Młodą poprowadził ojciec a Pan Młody jej wyczekiwał!
  • Jako amerykańskiej szkopki. W zasadzie ten argument powinien być pierwszy! Bo pojawia się notorycznie. Najgorsze w sumie jest to, że to takie powielanie mitu. Wystarczy sobie wygooglować i już wiemy, że zwyczaj ten pochodzi jeszcze ze starożytności. Jednak wystarczy, że zobaczy się w iluś tam zagranicznych filmach prowadzenie córki do ołtarza przez ojca – i już zaczyna się szerzyć pogląd, że to takie amerykańskie! A przecież zwyczaj wkładania białej sukni ślubnej czy welonu – również nie jest nasz, polski. A większość tak robi! Nie popadajmy więc w skrajności. 🙂

Jakie pytania warto sobie zadać przed decyzją o tym, kto ma nas do ołtarza zaprowadzić?

  • Dla kogo to robimy? Najistotniejsze tak naprawdę. Bo przede wszystkim musimy zastanowić się, co popycha nas do podobnych pomysłów? Jeśli relacja z ojcem, chęć wyróżnienia go, chęć by Pan Młody zobaczył nas dopiero przed ołtarzem czy emocje – jak najbardziej, zróbmy to! Jeśli jednak bardziej skłaniamy się w stronę odpowiedzi typu: bo inni tak robią albo bo to fajnie wygląda albo najgorzej bo ktoś tak zrobił i chcemy tak samo – nie ma to najmniejszego nawet sensu! Nie dość, że robimy coś wbrew sobie, to jeszcze naprawdę można to nazwać szopką, skoro w grę nie wchodzą ani relacje z tatą, ani szczere uczucia czy chęci.
  • Czy relacja z ojcem jest na tyle dobra, że chcemy go uhonorować taką funkcją? Wiem, być może zabrzmiało to nieco brutalnie, inaczej jednak tego pytania nie dało się zadać… Do rzeczy. Musimy odpowiedzieć sobie same przed sobą, czy ta relacja jest naprawdę bliska i fajna? Bo jaki miałoby sens – dla przykładu – proszenie o to ojca, podczas gdy widujecie się raz do roku, przy okazji Świąt, wymieniacie kurtuazyjnymi życzeniami i… tyle?
  • Czy oboje jesteśmy przekonani co do tego? I tutaj warto nawiązać do partnerstwa, o którym pisałam gdzieś wyżej. Bo skoro tworzycie związek, jesteście tymi partnerami – taka decyzja powinna być wspólna, zwłaszcza że dotyczy Was obojga. Nie zmuszajcie się nawzajem, omówcie za i przeciw. gdy oboje będziecie pewni, po prostu się na to zdecydujcie. To nie jest tak, że to dotyczy tylko Panny Młodej. Absolutnie! To dotyczy Was obojga! I oboje musicie ze sobą o tym porozmawiać, po prostu.

***

Niezależnie od tego, czy chcielibyście pójść do ołtarza ramię w ramię, czy też Pan Młody miałby oczekiwać u celu na Pannę Młodą, odprowadzoną przez kogoś – to tylko i wyłącznie Wasza decyzja, Wasza sprawa. Nie zwracajcie uwagi na otoczenie, które będzie Wam wmawiać amerykańską szopkę, porzucenie tradycji czy cokolwiek innego. To Wasz ślub, co za tym idzie – Wasze decyzje, Wasze emocje i wspomnienia, których nikt za Was nie przeżyje.

To ZAWSZE musi być Wasza decyzja, tylko i wyłącznie.

zdjęcie tytułowe: Zwykła Matka

(6) Comments

  1. Angelika says:

    Ja właśnie chcę aby prowadził mnie tata. To dla mnie ważne- po prostu. Moi rodzice są dla mnie najważniejsi na świecie, kocham ich, a tata mnie wszystkiego nauczył i zaszczepił pasję 🙂 nie wyobrażam sobie inaczej.

    1. ślubposwojemu.pl says:

      I właśnie o to „nie wyobrażam sobie inaczej” chodzi!
      Jeśli tak czujesz, tak potrzebujesz, pozwala na to Wasza relacja – powodzenia, żadnego potknięcia! <3

  2. Sabina says:

    Świetny tekst. Zgadzam się w 100%. Ja nie byłam wcześniej na ślubie, na którym ojciec odprowadzał PM do ołtarza, ani też nie naoglądałam się amerykańskich romantycznych komedii. Tata jest i pozostanie pierwszym najważniejszych mężczyzną w moim życiu. Wyróżnienie go w ten sposób nie tylko dla mnie, ale i dla niego było bardzo wzruszającym momentem. I ogromnie się cieszę, że sprawiłam mu tym radość.

    1. ślubposwojemu.pl says:

      To musiał być wspaniały moment, pozdrawiam cieplutko! <3

  3. Agnieszka says:

    Och. Co w tym wzruszajacego moze byc? Ojciec chce przeżyć druga młodość? Phi.

    1. ślubposwojemu.pl says:

      Skąd ten jad? Dlaczego od razu chce „przeżyć drugą młodość”? W tym dniu i tak najważniejsi są – nie ma co ukrywać – Państwo Młodzi, więc tata u boku swojej córki w roli panny młodej – nie przyćmi jej w żaden sposób, w żaden również nie kojarzy się to z drugą młodością. Prowadzi w końcu swoją córkę, nie żonę.

      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *