Które elementy dekoracji można zastapić swoimi?

Przeglądając wszelkie inspiracje, można dostać zawrotów głowy! Jest tego całe mnóstwo, jest tak różnorodnie, jest tak po prostu, zwyczajnie pięknie – że czasami oczu nie można oderwać! Często jednak zdarza się tak, że nasza wizja nijak ma się do naszego budżetu. Nierzadko naprawdę jest tak, że coś zobaczymy, chcemy tego, idziemy do dekoratorki czy florystki – i cena zwala nas z nóg. A gdy już ta cena z nóg zwali – r e z y g n u j e m y.

Innymi słowy: najgorsze, co można zrobić. Bo nie podejmujemy nawet próby zawalczenia o wymarzony efekt finalny. Samo rozpytanie o cenę i wniosek, że usługa jest poza naszym zasięgiem – nie jest ta próbą. Próbą będzie znalezienie rozwiązania, które pomoże nam przybliżyć się do tego wypatrzonego efektu. Pomijam już DIY – nie każdy ma do tego smykałkę, nie każdy lubi, nie każdy umie. Są jednak nieco prostsze sposoby, na szczęście!

***

Są takie elementy dekoracji, które możemy mieć już w domu. Są też takie, które możemy po prostu kupić za niewielkie pieniądze a później w jakiś sposób wykorzystać. Ostatnio miałam okazję omawiać, planować i wybierać dekoracje na dwa skrajnie różne wesela, które odbędą się w dokładnie tym samym miejscu, w odstępie… tygodnia. Dwie zupełnie różne pary, różne historie, dwa zupełnie różne style i motywy przewodnie.

Oba łączy element wspólny: złote elementy. W jednym pojedyncze, stonowane, stanowiące jedynie nieśmiałe akcenty a w drugim będące główną dekorację, kolorem niemal dominującym. Świeczniki, osłonki na świece i dużo świec, które po zmroku wprowadzą bajkowy klimat w obu przypadkach. 

Co można kupić i przygotować samodzielnie?

W zasadzie wszystko, jeśli by się uprzeć. Uznaliśmy z mężem, że koszt wypożyczenia tych wszystkich złotych akcesoriów jest niewiele mniejszy od tego, jaki poniesiemy, gdy wszystko kupimy. Ale nie na zasadzie: wchodzę do pierwszej lepszej sieciówki, biorę ileś złotych świeczników, płacę zawrotną sumę i już, mamy to! Zaczęłam intensywnie szukać, przekopywałam Ceneo wzdłuż i wszerz, zmieniając hasła wyszukiwania czy maksymalne ceny, jakie braliśmy pod uwagę.

Na pierwszy rzut poszły same… świece. Potrzebujemy bordowe i białe. Dla przykładu: dziesięć białych świec w opakowaniu znalazłam za… sześć złotych. Takich świec potrzebujemy około stu. Rachunek prosty? Niespełna siedemdziesiąt złotych za podstawę dekoracji weselnych stołów. Podobnie sprawa miała się z bordowymi, podobna ilość była potrzebna. Dziesięć bordowych świec za niespełna dwanaście złotych. W ten sposób za niespełna dwieście złotych mamy… dwieście świec. Dekorację stołów na dwa wesela. Mało tego! Te świece nam się później jeszcze przydadzą. Pomijam już tą część, która okaże się w ogóle nadwyżką (a prawdopodobnie się taka pojawi) i zostanie na inny ślub czy cel.

W następnej kolejności szukaliśmy również złotych wazonów. Taki za dwadzieścia złotych razy dziesięć – mamy dwieście złotych i wazony na dwa wesela. Użyjemy ich dwa razy na pewno, później może kolejny raz i kolejny. Z czasem, gdy zgromadzimy większą ilość różnych elementów – pomyślimy o wypożyczaniu ich, to wciąż potrzebna usługa, której wciąż jest nieco za mało.

Dlaczego warto pewne elementy dekoracji kupić samodzielnie?

Dlaczego warto? Ze względu na koszty. To, co wymieniłam kilka akapitów wyżej – potrzebne jest na dwa zupełnie różne wesela i wykorzystane zostanie jeszcze niejednokrotnie. Nie można więc absolutnie nazwać takich zakupów jednorazowym wydatkiem. My jesteśmy w nieco innej sytuacji – bo organizujemy śluby. Takich imprez więc  jest i będzie więcej niż jedna. Jeśli każdej naszej parze wypożyczymy wazony czy świeczniki nawet za symboliczną złotówkę od sztuki – poniesiony koszt nam się zwyczajnie zwróci.

Jeśli ktoś organizuje tylko jeden, swój własny ślub i wesele – nie jest wcale w trudniejszej sytuacji! Po wszystkim wystarczy pokazać – chociażby w grupach ślubnych – osiągnięty efekt i z pewnością znajdzie się ktoś, kto zechce te dekoracje odkupić. Znaczną część wydanej kwoty – odzyskamy tym samym bez problemu. Jeśli tych przedmiotów nie jest szalenie dużo – możemy je po części zostawić dla siebie (np. świeczniki), część rozdać po rodzinie, sprzedać, wypożyczyć, opcji jest naprawdę sporo. Wystarczy pomyśleć i działać.

Dlaczego warto? Ze względu na wygodę i swobodę działania. Nie ogranicza nas oferta firmy dekoratorskiej, nie ogranicza nas również asortyment wypożyczalni. Nie stają się przeszkodą wygórowane stawki. Możemy mieć dokładnie to, co chcielibyśmy mieć. Wystarczy poszukać dobrej oferty.

Niezależnie od wysokości budżetu, niezależnie od pomysłu, jaki nam się urodził – możemy sięgnąć po elementy, które nas do wyobrażanego efektu przybliżą. Żyjemy w czasach, w których kilka kliknięć wystarczy by mieć poszukiwane obrusy, wspomniane wyżej świece, wazony czy szkatułki. Wszystko niemal można znaleźć w Internecie. I warto z tego dobrodziejstwa korzystać!

***

Mamy obecnie tyle możliwości! Ja w swoich poszukiwaniach poszłam poniekąd na łatwiznę – wklepałam w Ceneo, co tam potrzebuję, wybrałam satysfakcjonujące mnie ceny i już. Kolejnym krokiem było przekopanie wzdłuż i wszerz Aliexpress, skąd również sporo zamówiliśmy – jeden z głównych elementów październikowej dekoracji to właśnie wielka przesyłka z Chin. Pomijam już Ikeę, po której potrafię chodzić godzinami i widzę w wielu – zwyczajnych na pozór – elementach, zupełnie inne zastosowanie, idealnie nadające się na weselne stoły.

Wiem, że przeglądając inspiracje, można dojść do wniosku – to nie na polskie realia. Często czytam gdzieś takie opinie i komentarze. A to przecież nieprawda! Mamy wypożyczalnie, mamy Internet – może być tak pięknie, jak sobie zamarzymy! Trochę kompromisów, trochę poszukiwań najlepszych ofert, odrobinę wyobraźni i pewności co do własnych decyzji – a efekt będzie oszałamiający, przynajmniej dla Was. Bo zgodnie z Waszym wyczuciem, estetyką, marzeniami. Czego chcieć więcej? 🙂

Co jest ważne? Wy! Najważniejsza w tym dniu jest Para Młoda i energia od Was bijąca. Im bardziej pozytywna, im więcej spokoju – tym więcej pięknych wspomnień. Warto pamiętać, żeby nie przeholować z kiczem, nadmiarem i jakąkolwiek tanią przesadą. Czasami naprawdę mniej znaczy więcej i to dość sprawdzony sposób na urok prostoty, wystarczy ją wyczuć. Jeśli mamy jakąś wizję, jakiś pomysł, w konkretnym stylu czy barwach widzimy ten dzień – zróbmy to!

PS Widoczne na zdjęciu u góry osłonki na podgrzewacze kupione zostały w Pepco, na kilka godzin przed przyjęciem po ślubie cywilnym, gdy okazało się, że sala nie będzie dla nas gotowa i jedyne, co mamy to jedną dużą kompozycję kwiatową na stół. Kupiliśmy więc takowe osłonki, worek podgrzewaczy, kilka wazoników z tej samej linii, pojedynczych bordowych goździków, bordowe i szare wstążeczki a z szarych serwetek i tychże wstążeczek zrobiliśmy koperty na sztućce.

Pomysł na ostatnią chwilę, na wariata, z ograniczeniem czasowym ( sklepy zamykano za godzinę czy dwie) i w ogóle. Mieliśmy na uwadze, że to tylko obiad i tort. Mieliśmy na uwadze, że to tylko detale ale zwykłe, białe papierowe serwetki w serwetnikach (propozycja restauracji) i jedna marna kwiatowa kompozycja – to było za mało. Wprowadziliśmy więc chociaż to, chociaż tyle. Nie jestem z tego dumna, nie powtórzyłabym tego – gdybym miała na dekorację chociaż dwa dni. Na przemyślenie, wyszukanie, wybór i przygotowanie. Tak czy inaczej – c o ś się udało zrobić. Mając na to kilka miesięcy – można z kolei zrobić coś spektakularnego.

A wazoniki i osłonki rozdaliśmy po rodzinie, służą do dziś. Sami mamy dwie w domu! 

zdjęcia: Zwykła Matka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *