Co warto sobie kupić z okazji ślubu (i nie tylko)?

Ślub i wesele to dobry moment na… prezenty. I nie mówię tutaj o tych, które mieliby przynieść goście. Mam na myśli te, które możemy sobie sprawić sami. Bo nie ma chyba lepszej okazji do porządnego prezentu, niż własny ślub – prawda? I nie mówię tutaj o jakichś tam bibelotach, o czekoladkach czy kwiatach. Mam akurat na myśli małe wielkie inwestycje w siebie, bardzo przyziemne ale nie mało ważne. 

Co można sobie kupić z okazji ślubu? Z pewnością rzeczy nie jednorazowe a takie, które będą służyć bardzo długo. Na co dzień, albo na szczególne okazje – niezmiennie jednak służyć, nie zamykając się ze swoim zastosowaniem, tylko w dniu ślubu. 

Detale, które zwracają uwagę.

Nagminnie popełnia się jeden błąd w przedślubnych przygotowaniach: wybieramy jednorazowe detale. Ozdobę do włosów, która po ślubie pójdzie do szuflady. Kolczyki, których nigdy więcej nie włożymy. Białe ślubne buty, które później będą totalnie bezużyteczne. Okrycie wierzchnie, które poza ceremonią – do niczego się nie przyda. Wymieniać można naprawdę wiele. Wniosek nasuwa się jeden: elementy stricte ślubne, kończą swoją przydatność – wraz z końcem wesela.

Osobiście jestem temu przeciwna. O wiele rozsądniej i łatwiej zarazem, jest postawić na takie wybory, które posłużą nam nieco dłużej. Buty w kolorze, który ponosimy na co dzień – chociażby klasyczne nude. Biżuterię, którą włożymy jeszcze przy niejednej okazji. Sweterek czy płaszcz, które sprawdzą się również w codziennych stylizacjach.

Ale przejdźmy do rzeczy. Co możemy sobie sprawić z okazji ślubu?

Panna Młoda: bielizna.

Wiecie, co najczęściej można podziwiać w przymierzalniach salonów sukni ślubnych? Źle dobraną bieliznę. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak duży to problem! Nie zwraca się uwagi na dobór biustonosza, nie zdając sobie sprawy z wagi tego elementu bielizny. Źle dobrany stanik to chociażby… bóle pleców! Wymieniać skutki można bez końca, pomijając już zupełnie te względy czysto estetyczne. Bo to na nich najczęściej się skupiamy, prawda?

Bielizna ślubna. Bielizna Panny Młodej. Z czym się kojarzy? Biały biustonosz, białe majtki – jedno i drugie koronkowe, oczywiście. Do tego pas do pończoch, białe pończochy i białe szpilki. Tak do niedawna wyglądały zwykle zdjęcia, gdy w temacie mieliśmy Pannę Młodą i to, co pod suknią ślubną. Jak to się ma do praktyki? A no tak, że to strasznie niepraktyczne! 🙂

Wyobraźcie sobie tylko Pannę Młodą, która pończoch nie znosi a już zwłaszcza takich z pasem. Wyobraźcie sobie piękną brzoskwiniową suknię ślubną a pod nią… białe pończochy. Nie pasuje, prawda? Odejdźmy więc od tych stereotypów, odejdźmy od utartych obrazków, odejdźmy od wpasowywania się na siłę w jakieś niepisane schematy.

Z okazji ślubu idź do braffiterki, kup sobie porządną bieliznę. Czy to cielistą, czy to białą, czy to jakąś inną – włożysz ją pod suknię ślubną (albo i nie – bo na przykład miseczki będą wszyte a bieliznę będziesz potrzebować dopiero na poprawiny) i później nie jeden raz, już na co dzień. Zainwestuj w jeden komplet dobrze dobranej bielizny.

Panna Młoda, Pan Młody: porządne buty.

Męskie buty wizytowe – przynajmniej jedną parę mieć trzeba. Niezależnie od wykonywanego zawodu, niezależnie od częstotliwości spotkań towarzyskich, niezależnie od wszystkiego. Jedna para w szafie znaleźć się naprawdę powinna. Ślub to idealny moment by właśnie taką sobie kupić. Dobrać rozmiar, styl, zwrócić uwagę na wykonanie i materiały. A później niech służą, choćby przy każdej większej okazji. Bo źle dobrane buty to zmora wielu panów.

 

A do z tymi damskimi? To samo! Zasada dotycząca ślubnych butów jest banalnie prosta, jest maksymalnie jasna: mają ponieść nas do ślubu i pozwolić szaleć do białego rana. Może się okazać, że białe szpilki z byle sieciówki, kupione za grosze – bo szkoda wydawać więcej na ledwie jeden dzień, się nie sprawdzą. Buty trzeba roznosić. Trzeba więc wcześniej w nich chodzić (nie tylko po domu) i tańczyć (nie tylko pierwszy taniec). Kolejna rada, którą osobiście lubię powtarzać? Buty ślubne muszą być lubiane, muszą pasować również na inne okazje, nie zawodzić swoją wygodą i jakością. Jeśli Panna Młoda ma ukochane buty, w których widziałaby siebie w tym dniu – niech idzie! Jeśli marzy o jakichś butach i dotąd nie miała okazji by je sobie sprawić, niech zrobi to teraz.

Pan Młody: zegarek.

Zegarek to niezastąpiony element męskiej garderoby. Elegancja i klasa, ukryte w tym niedużym dodatku. Jeśli zastanawiamy się nad zegarkiem, ślub jest dobrym momentem na realizację podobnego planu. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to jednak inwestycja na dość długi czas, zwróćmy uwagę na jakość. W końcu ma służyć jak najdłużej, nie warto więc pokusić się o jakąś wątpliwą oszczędność, która zaprowadzi donikąd.

Wbrew pozorom – dobrze dobrany zegarek, może odegrać dużą rolę w stylizacji Pana Młodego. Podkreślić elegancję wyglądu, dodać wagi wydarzeniu, zaakcentować charakter właściciela. Zastanówmy się, czy podczas ceremonii i później, w codziennym użytkowaniu – chcemy postawić na klasykę? Czy może coś niebanalnego, oryginalnego, innego? Zegarek ma być jedynie spójnym elementem większej całości (garnituru i reszty dodatków) czy tworzyć odrębną historię, zwracać uwagę, zachwycać nieszablonowością?

Panna Młoda, Pan Młody: ulubione perfumy.

Każdy z nas ma taki zapach, do którego mógłby wracać i wracać. Często jednak jest tak, że ten naprawdę ulubiony – jakoś nie trafia w nasze miejsce. A to mniej dostępny, a to za drogi, a to coś tam. Warto by towarzyszył nam w dniu ślubu, i po nim. W końcu flakonik wystarczy na dłużej niż jeden dzień. A jeśli marzymy o jakimś konkretnym zapachu, warto spełnić to swoje małe pragnienie właśnie z tej okazji.

Przykłady mogą być różne.

Zależnie od sytuacji, od ludzi, od potrzeb i możliwości. Przygotowując się do ślubu i wesela, warto o pewnych kwestiach myśleć… szerzej. Wybiegając nieco poza ten dzień. Wiele zakupów może stać się wielorazowymi, jeśli do tego dobrze podejdziemy. Zamiast bogatej kolii – wdzięczny łańcuszek z zawieszką. Kolczyki o charakterze nieco bardziej uniwersalnym. Buty w kolorze neutralnym lub właśnie szalonym, takim naszym, takim dopasowanym do charakteru właścicielki. Nie ograniczajmy się. Nie zwracajmy uwagi na to, co powszechne. Takie sobie i zwyczajne – jest bezpieczne. Oryginalne i zgodnie z upodobaniami – jest po prostu… po Waszemu. 🙂 

Zdjęcia (jak zawsze): Lady Amarena Photography

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *