Jak usadzić gości weselnych?

Dużo cierpliwości, kreatywności i garść dyplomacji – to wszystko jest niezbędne, żeby skutecznie ugryźć temat usadzenia gości weselnych. Ustalmy sobie jednak na początek istotną kwestię: temat jest dość indywidualny, zależny od Pary Młodej i specyfiki zaproszonych gości. Są jednak pewne zasady, na tyle uniwersalne – by rozjaśnić nieco ten temat, początkującym.

Jak połączyć problematyczny kształt sali weselnej z dużą różnorodnością wieku i charakterów, gości? Jak rozwiązać kwestię usadzenia podwykonawców? Jak zintegrować ze sobą obie rodziny? Czy może w ogóle nie integrować, rozsadzając je osobno, każdą w swoim sprawdzonym gronie?

Gości najlepiej usadzać zamiennie.

Niezależnie od reszty pomysłu. Kobieta, mężczyzna, kobieta, mężczyzna – i tak na zmianę. I tego w zasadzie najwygodniej jest się trzymać przy planowaniu stołów. Pozostają nam jeszcze zasady savoir vivre. Przyznam szczerze, że na żadnym z dotychczasowych wesel, żadna moja Para Młoda, nie zdecydowała się na usadzenie gości ściśle według tych zasad. Dlaczego? Bo zgodnie z nimi, na przykład pary muszą siedzieć naprzeciw siebie (vis a vis). Wyobrażacie to sobie? Przekrzykiwanie muzyki,  żeby cokolwiek do siebie powiedzieć chociażby? Kiepsko dość.

No nie.

Więc, jeśli przyjęcie nie jest wyprawiane z naciskiem na etykietę – odpuśćmy sobie podobne zabiegi. Idąc dalej, pomijając już wspomniane zasady – pamiętajmy jednak o kilku, które nam się zwyczajnie przydadzą:

  • nie sadzajmy obok siebie ludzi ze sobą skłóconych,
  • sadzajmy obok siebie ludzi mających wspólne tematy,
  • nie dzielmy sali weselnej na stronę Panny Młodej i stronę Pana Młodego,
  • nie ustalajmy honorowych miejsc – honorowe miejsca tego dnia należą się tylko i wyłącznie Parze Młodej.

Tyle w telegraficznym skrócie. Cóż więcej mogę dodać…?

Podpunktu pierwszego chyba tłumaczyć nie muszę. Przejdźmy do drugiego. Osobiście jestem wielką fanką tej zasady. Przykład? Na swoim własnym weselu usadziliśmy gości w taki sposób, żeby mieli wspólne tematy, podobne temperamenty, bawili się w podobny sposób. Tych wznoszących toasty, lubiących szaloną zabawę – razem. Tych, którzy zdecydowanie bardziej wolą porozmawiać, posiedzieć – razem. I tak dalej, i dalej. Goście byli zachwyceni swoim wzajemnym towarzystwem. Przy każdym stole przynajmniej dwie pary się znały, integrując resztę.

Dzielenie na strony- nigdy nie jest dobre! Wówczas wygląda to trochę tak, jakby odbywały się dwie zupełnie różne imprezy, każda w swoim towarzystwie, już wcześniej znanym. Zero integracji, zero nowych znajomości.

Mieszajmy, miksujmy, nie rozdzielajmy drastycznie ale przeplatajmy z głową. Główna zasada, której trzeba pamiętać to dobra zabawa i przyjacielski klimat, zadbajmy więc o to, żeby każdy z gości – odnalazł się przy stole, do którego został przypisany. A honorowe miejsca? Należą – tylko i wyłącznie – do Pary Młodej, nie ma potrzeby wyróżniania kogokolwiek innego. I błagam, nie dajcie sobie wmówić czegoś innego!

Co z dziećmi? Co z osobami starszymi?

Jeżeli takich gości przewidujemy na swoim weselu – kilka drobnych zasad warto mieć na uwadze. Przede wszystkim postarajmy się nie sadzać najstarszych stosunkowo blisko głośników. Te najbliżej muzyce, miejsca – dedykowane są zdecydowanie tym znacznie młodszym ludziom. I tej niepisanej zasady akurat naprawdę warto się trzymać.

Dzieci. Tutaj już musimy zwrócić szczególną uwagę na wiek. Maluch w wózku, niesiedzący? Nie potrzebuje miejsca na stole, nie potrzebuje nawet krzesełko do karmienia. Maluch nieco większy – wspomniane już, krzesełko do karmienia. Maluch jeszcze większy ale wciąż nie samodzielny? Miejsce obok rodziców. Przecież nie będą całe wesele czterolatka na kolanach trzymać! A zupełnie samodzielne dzieci? Tutaj już warto pomyśleć o odrębnym stole, jeśli takich dzieci mamy kilkoro. W jednej z zeszłorocznych realizacji, taki stół przygotowałam. Był dokładnie w tym samym stylu i kolorystyce, co pozostałe – tutaj jednak zamiast kieliszków do wina i wódki, stały kubełki waty cukrowej oraz szklane kule w ramach upominku. Stół stał pomiędzy dwoma dla dorosłych, tuż przy wyjściu a rodzice tych dzieci siedziały właśnie przy tych sąsiadujących, stołach.

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę?

Jeśli w grę wchodzą stoły okrągłe – osobiście doradzam zazwyczaj przypisanie do stołów, nie do miejsc. Mamy przy stole określoną ilość krzeseł, równą ilości osób. Wszystko więc powinno pójść bezproblemowo, każdy sobie siada i tyle. Wówczas nie ma potrzeby przygotowywania winietek. Mamy więc trzy problemy z głowy: obmyślanie miejsc, rozkładanie winietek i koszt tychże winietek. Niezależnie od tego, czy miejsca obsadzamy, czy też nie – warto zadbać o jakąś tablicę z listą gości.

I tutaj kolejny #tip: dobrym rozwiązaniem jest lista alfabetyczna gości przy wejściu i przy każdym nazwisku numerek stołu. W ten sposób o wiele łatwiej jest znaleźć siebie na liście i przyporządkowanie do konkretnego stolika. Używam tego sposobu regularnie i naprawdę fajnie się sprawdza. Polecam!

Zdjęcia (jak zawsze): Lady Amarena Photography

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *