Kolorowa suknia ślubna dzisiaj już nie dziwi | HS-Dress, Poznań

Moda ślubna mocno ewoluuje na przestrzeni lat. Każdy sezon niesie sporo nowości, każdy kolejny jednak trzyma w ryzach pewne powtarzalne elementy. I tak właśnie od kilku już ładnych lat – nie dziwią nikogo suknie ślubne inne niż w odcieniach bieli. Często spotykane, uznawane już za normę. Nie tylko beże! Różowe, brzoskwiniowe, szare czy błękitne. O wiele bardziej zdecydowane kolory? Proszę bardzo, też mamy! Jakkolwiek nie wyglądałyby reakcje mniejszości, większość już się do takich widoków przyzwyczaja. I bardzo dobrze, różnorodność jest piękna! 

Dlaczego wybieramy suknie ślubne w kolorze innym niż biel?

Mało kto zdaje sobie z tego sprawę ale… dawniej to właśnie biel była nietypowym kolorem sukni ślubnej. Szalenie niepraktyczny, drogi, trudno dostępny i nieoczywisty. Tak postrzegano biały kolor. Wybierano suknie pod kątem czysto praktycznym, miała służyć po zaślubinach na co dzień. Po prostu. Dlatego tak niecodziennym wyborem była biel. Z białej sukni ślubnej zasłynęła królowa Wiktoria Hanowerska, która zdecydowała się na biały atłas i koronki. Wyróżniła się niebanalnym rozwiązaniem, które zaczęły naśladować przez inne kobiety. I stąd wywodzi się biel w ślubnej kreacji.

Wracając do tematu współczesnych panien młodych, przede wszystkim warto pamiętać również o tym: nie każda z nas wygląda dobrze w bieli. I nie ma w tym absolutnie nic złośliwego. Weźmy pod uwagę, że suknia ślubna to duża ilość materiału a co za tym idzie – koloru. Ten kolor stanowi wówczas większość naszej stylizacji i wizerunku. A przecież każda kobieta to inny typ urody, każda wygląda i czuje się dobrze w czymś zupełnie innym. I tutaj ciekawostka: zdecydowana mniejszość kobiet wygląda naprawdę korzystnie w śnieżnej bieli. Korzystajmy więc z możliwości wyboru, jakie mamy.

Dobór zarówno fasonu, jak i koloru sukni ślubnej – powinien opierać się na ściśle subiektywnym odczuciu. Weźmy pod uwagę przede wszystkim komfort, dopasowanie do sylwetki i urody, własny gust i osobiste preferencje. To przede wszystkim Panna Młoda powinna decydować o ostatecznym wyborze. To ona za dziesięć, dwadzieścia lat będzie przeglądać zdjęcia ślubne i uśmiechać się z niepohamowaną przyjemnością. Takie przyjemne wspomnienia budują właśnie nasze właściwe wybory, w zgodzie ze sobą i swoimi potrzebami. Jeśli czujemy się w czymś niczym milion dolarów – najprawdopodobniej też tak wyglądamy. Samopoczucie to podstawa.

Jakie odcienie (nie bieli) sukni ślubnej najczęściej są wybierane?

  • Kolor brzoskwiniowy cieszy się coraz większą popularnością. Delikatny, ciepły, niebanalny.
  • Bardzo wdzięcznym (i częstym) wyborem jest pudrowy róż. Dlaczego tak powszechny? Bo pasuje zarówno do ciemnej, jak i do jasnej karnacji. Absolutnie lekkie, romantyczne i pełne dziewczęcego charakteru, są zwłaszcza te różowe suknie, w których mamy sporo tiulu, delikatnych zdobień, nieoczywistych detali i odkrytego ciała.
  • Szarości. Tutaj akurat mamy do wyboru tak wiele odcieni, że nie sposób przejść obojętnie obok tej różnorodności. To idealne rozwiązanie dla tych, które w tak neutralnych barwach czują się na co dzień najlepiej.
  • Niebieski i jego odcienie. Wszelkie błękity bardzo często są alternatywą dla białej sukni ślubnej i wyglądają naprawdę pięknie, zwłaszcza gdy z subtelnością dobierzemy dodatki do całej stylizacji.
  • Wcale nie rzadko spotykane są również ciemne kolory sukien ślubnych. Czerwienie (zwłaszcza odcień bordo!), butelkowa zieleń czy nawet czerń. Wszystko zależy od temperamentu Panny Młodej i tego, jakie upodobania ma, jaki efekt finalny chce osiągnąć i co jej się zwyczajnie podoba.

Z kolorowymi sukniami ślubnymi miałam do czynienia już niejednokrotnie, zwłaszcza w wydaniu boho (róż i brzoskwinia skomponowane z białą lub cielistą koronką, piękne!). Jakiś czas temu miałam okazję poznać (na targach ślubnych) poznańską markę HS-DRESS, projektu Karoliny Hudak. Niedługo później zorganizowałam bajeczną sesję zdjęciową z najpiękniejszymi modelami od nich. Był fiolet, i błękit też był, były beże i nawet bordo się znalazło. Było kolorowo, we wdzięcznej i eleganckiej odsłonie, w zupełnie sielankowym, niewymuszonym klimacie Spichlerzu Wąsowo w Wielkopolsce. Poniżej kilka zdjęć z tej realizacji, spójrzcie tylko na te wzory i kolory:

Zdjęcia: PiKWADRAT, Miejsce: Spichlerz Wąsowo

Wnętrze butiku HS-DRESS urzeka mnie z każdą wizytą.

Nigdy nie wiem, na co patrzeć – tyle piękna skumulowane na tak niewielkiej powierzchni! Sama mogłabym brać kolejne śluby co tydzień, dla samych tych sukni (chociaż tutaj mam już kilka takich marek i kilkadziesiąt sukienek “w kolejce”). Jakiś czas temu z kolei odkryłam nowe wielkopolskie miejsce (Sezony w Trzeku), skrojone na miarę perfekcyjnych ceremonii zaślubin i wspaniałych wesel, w którym nie zdążyło się jeszcze żadne odbyć – w końcu świeżo otwarte! Postanowiłam więc wprowadzić w te wnętrza Pannę Młodą, druhnę, candy bar i pięknie nakryte stoły. Nawet Pan Młody się znalazł, hej wesele, hej! 🙂

Zdjęcia: Lady Amarena Photography, Miejsce: Sezony, Trzek

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *