Kwintesencja kobiecości | Marie Zelie

Jest taki dzień w życiu kobiety, w którym doskonale wie, co założy. Prawda? Znacie to powiedzenie? Słyszałyście je chociaż raz? O ile w temacie sukni ślubnych, trudno z tym dyskutować – o tyle, gdy mowa o sukience na poprawiny, wesele w roli gościa, rolę świadkowej czy jakąkolwiek inną, już jest nieco trudniej. Owszem, można kupić kreację na jeden raz. Można, oczywiście.

Można również postawić na sukienkę, która pozostając uniwersalną na tyle, żeby służyć jeszcze długo po ślubie, na wiele sposobów. Czy trudno taką znaleźć? Wbrew pozorom – nie! Oprowadzę Was dzisiaj po marce, którą uwielbiam, szanuję i… sama noszę, z czystym sumieniem polecając dalej.

Marie Zelie

Kobiecość otulona w jakość. Ich motto, które absolutnie do mnie przemawia! W pracy wedding plannera, pełni się czasem skrajnie różne role. W jednej chwili stojąc za gośćmi, podczas ceremonii. W innej – biegając z kartonami potrzebnych bibelotów, żeby za moment poprawiać źle naciągnięte pokrowce na krzesła. I tak dalej, i dalej. Niekiedy to jedna wielka bieganina, na maksymalnych obrotach od świtu do… kolejnego świtu!

Dlatego wygodny i elegancki zarazem, strój – to absolutna podstawa.

Innymi słowy: coś, w czym człowiek dobrze wygląda i jeszcze lepiej się czuje. Przyznam szczerze, że zdarzało mi się w tej materii popełniać błędy, stawiając na to pierwsze i pomijając przy tym to drugie. Na szczęście ludzie na błędach się uczą, teraz zdecydowanie podobne mi się nie zdarzają. Przede wszystkim nigdy na koordynację dnia ślubu nie wkładam już czegoś absolutnie nowego. Zrobiłam tak ze dwa razy i bardzo żałowałam. Okazywało się bowiem, że coś ultrawygodnego jeszcze przy mierzeniu – na dłuższą metę nawet do minimalnie wygodnych, nie należy.

Sukienka ze zdjęć to malinowa Caranthir. Wygodna jak dresik, elegancka i kobieca, świetnej jakości (pierzesz i pierzesz a ona wciąż jak nowa!). W dniu, w którym zostały zrobione zdjęcia – od rana biegałam przy organizacji przyjęcia. Rozkładałam winietki, upominki, przywoziłam i rozstawiałam kwiaty, koordynowałam powstawanie słodkiego stołu, dbałam o każdy detal. Na najwyższych obrotach, w biegu.

Później – w dokładnie tej samej sukience, pełniłam rolę gościa – bo przyjęcie było naszą uroczystością rodzinną. I ta sama sukienka, tylko tym razem zestawiona ze szpilkami, posłużyła do końca imprezy i ciut dłużej, gdy z częścią gości – przenieśliśmy się do domu. I służy wciąż. Teraz, gdy przyszły chłody, z klasycznym płaszczem i botkami. Jeszcze niejednokrotnie zobaczycie ją na zdjęciach z realizacji!

Co jeszcze mogę napisać? W zasadzie jedno słowo.

Asteria.

Biała lniana, absolutnie minimalistyczna, sukienka. Krótki rękaw, długość za kolano, wdzięczny krój. Idealna do swetra i filiżanki kawy, idealna na przyjęcie i… przed ołtarz. Tak, tak! Idealna na sukienkę ślubną, jak najbardziej! Tylko sobie wyobraźcie: ślub w plenerze, ta sukienka, delikatne sandałki, piękny bukiet, rozwiane włosy. 

A później, już po ślubie – może służyć bez końca. Idealna również na poprawiny, skrojona na miarę ważnych uroczystości. Wygodna, piękna, o uroku nie do przebicia.

Lubię pisać historie przedmiotami, dawać im kolejne szanse na stworzenie wspomnień. Lubię sprawdzone marki, niezawodną jakość i wdzięk, któremu nie potrzeba już wiele. W pracy wedding plannera często widuję ludzi, widuję inne kobiety. Często ubieram je wzrokiem. W coś z klasą, dopasowanego do ich sylwetki, wdzięcznego i pięknego. Bo często czegoś brakuje. Czasami umiaru, innym razem pomysłu, jeszcze innym tej klasy właśnie.

Często widząc coś – widzę już zupełnie inny obraz. I zazwyczaj (prędzej czy później) te obrazy wcielam w życie. Na te sukienki również mam pomysły, niezliczone, które będę sukcesywnie pokazywać. Jedno mogę stwierdzić z całą pewnością: w Marie Zelie każda kobieta znajdzie coś dla siebie, na każdą okazję. Wystarczy dobrze poszukać, wsłuchać się w siebie, znaleźć szczyptę inspiracji i działać, nic ponad to. 

Zdjęcia (jak zawsze): Lady Amarena Photography

Innych zainteresowało też:

2 komentarze

  1. Cały czas szukam tej swojej ulubionej i uniwersalnej sukienki. Nie jest lekko. W ogóle wielki szacunek dla Ladyamarena za zdjecia. Szczegolnie za to drugie od dołu. Pięknie to wygląda. Fotograf ewidentnie sie rozwija, bo zjdecia coraz piekniejsze

  2. Dla mnie ich sukienki naprawdę są świetne ( mam jedną w kwiaty) tyle że na początku działalności można było je jeszcze kupić w granicach 200-250 zł a teraz niestety ceny dość mocno poszły w górę i dla mnie (podejrzewam że w znacznej mierze dla wielu Pań) ceny powyżej 400 zł to już wydatek na który ciężko sobie pozwolić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *