Wypożyczalnia dekoracji Make it happen we Wrocławiu

Są takie detale, które potrafią zadać szyku. Są takie pomysły, które rozpędzają się bez zahamowań, wnosząc ogrom świeżości. Są takie inspiracje, obok których trudno przejść obojętnie. Owszem – czasami ciężka droga od inspiracji do realizacji, nie warto jednak zbyt szybko odpuszczać. Wystarczy znaleźć swoją drogę, swój pomysł, swoje sposoby na coś, co ktoś wykorzystał w sposób zupełnie inny. Tylko tyle i aż tyle. 

Przeglądając dziesiątki, czasem setki inspiracji – można przepaść. Do tego widzimy piękne śluby i wesela w filmach, zazwyczaj zagranicznych. Kiełkuje nam w głowie jakiś tam pomysł, który wydaje się być nad wyraz odległym od rzeczywistości, nieosiągalnym na pozór. Dokładnie tak: na pozór! Dysponując odpowiednią ilością czasu, chęci i zaangażowania, możemy przecież osiągnąć efekty zbliżone (jeśli nie lepsze!) do tych inspiracji. 

Brzydka sala weselna. I co dalej?

Może nie od razu brzydka ale… nieidealna. Każdy ma jakieś upodobania, każda Para Młoda ma jakieś wyobrażenia, jakieś wizje, jakieś – mniejsze lub większe – wymagania. Przykład? Organizując swój własny ślub i wesele, oglądając różne miejsca, ubolewałam zazwyczaj nad… krzesłami i podłogami. I do dziś mi to zostało! Wchodzę gdzieś i od razu widzę, czy krzesła są do wymiany, czy podłoga się sprawdzi, czy jest zwyczajnie ładna. Ktoś by powiedział: głupia ty, nie wymienisz krzeseł w sali! Pfff, a założymy się? 😉

Zakładając, że mamy miejsce idealne a do naszej wizji brakuje tylko tych wspomnianych krzeseł. Wiedzieliście, w jak wielu filmach wystąpiły krzesła chiavari? W bardzo wielu! Mam słabość do nich od zawsze, kiedy jeszcze nawet modne nie były i w wielu produkcjach je przypadkowo wypatrywałam. Ale nie o tym dziś! Bo dzisiaj o samych krzesłach będzie mowa.

Mamy więc salę. Idealną. W tym konkretnym przykładzie: jasną, z naturalnym światłem wpadającym przez wielkie okna, piękną podłogą, pysznym jedzeniem i bazą noclegową. Czego chcieć więcej? Okrągłych stołów. Mamy więc  również okrągłe stoły. Dodajmy do tego białe obrusy i białe serwety. Kryształowe kieliszki i świeczniki. Ma być minimalistycznie, z klasą, z odrobiną zieleni. Czegoś jednak zdecydowanie brakuje, zbyt zwyczajnie, zbyt nudno. Zdecydowanie nie pasują mi tu pokrowce na krzesła. Nie, nie, nie! Szukajmy czegoś innego.

Patrzmy na miejsce oczyma wyobraźni.

Dołożenie krzeseł chiavari w kolorze szampańskim – to było COŚ! Sala restauracyjna nabrała lekkości, wdzięczności, niewymuszonej elegancji. W połączeniu z podtalerzami w tym samym kolorze, zyskaliśmy efekt spójności. Sala nie dysponowała ani krzesłami, ani podtalerzami. Wystarczyło je wypożyczyć. Nie ma co ukrywać – jakiś koszt to jest. Czy wysoki, czy niski? Zależy od punktu widzenia. Tutaj mówimy o przyjęciu weselnym na pięćdziesiąt osób.

50 krzeseł x 25 zł = 1250 zł

Efekt jest wart tej ceny, zdecydowanie. Taką kwotę można zaoszczędzić na czymś innym, rezygnując z mniej istotnych detali, które generują koszty i zainwestować w wypożyczenie potrzebnych (pożądanych) dekoracji. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, jaki para ma budżet i priorytety. Wypożyczalni można znaleźć naprawdę sporo, w większości przypadków dekoracje są dowożone na miejsce imprezy i później odbierane do zwrotu. Nie trzeba się więc martwić o aspekt logistyczny.

Na zdjęciach poniżej realizacja według mojego pomysłu, z krzesłami oraz podtalerzami z wypożyczalni Make it happen we Wrocławiu. 

photo: Lady Amarena Photography

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *