Noclegi dla gości – kto, jak i dlaczego powinien się tym zająć?

Organizacja wesela bywa zadaniem wymagającym logistycznie. Bywa – bo być wcale nie musi. Bywa – bo wszystko zależy od nas. A w zasadzie od tego, w jaki sposób się za to zabierzemy, jak wysoko ustawimy sobie poprzeczkę, z jakimi zachowaniami bliskich się spotkamy i… jak na nie zareagujemy.

Bo – wbrew pozorom – zdarza się, że kwestie noclegu bywają niezwykle delikatne. Łatwo tu o skrajności, łatwo o błędną ocenę, jeszcze łatwiej o zamieszanie czy złą interpretację naszych zamiarów. I jak żyć? Jak sobie radzić? Jak to dobrze zaplanować? Nie zadziwię chyba zbytnio, mówiąc: po swojemu, z głową i na spokojnie!

Możecie. Nic nie musicie.

Ustalmy sobie jedno. Jesteśmy dorośli. Gdy wybieramy się na imprezę – nie zakładamy, że ktoś nas na nią zawiezie, odwiezie i w międzyczasie przenocuje. Gdy ktoś zaprasza nas na urodziny – nie zakładamy również nic podobnego. Oczywiste, prawda? Wydawałoby się, że jak najbardziej.

Prawda jednak bywa nieco bardziej przyziemna. Goście bywają szalenie roszczeniowi. Przykład? Bliska rodzina nie przyjechała na czyjeś wesele z błahego powodu. Para Młoda odmówiła opłacenia noclegu dla kierowcy, który tą zaproszoną parę miałby na wesele przywieźć i później odwieźć do domu. Kolejny przykład? Odmowa przybycia – bo zaproszenia bez dzieci. Wymieniać można bez końca.

Gościom nie odpowiadają prośby Pary Młodej – co zamiast kwiatów, chociażby. Często słyszymy też teksty typu: wesele w piątek, wymagacie brania urlopu od zaproszonych?! Nie, nic nie wymagamy. Kto będzie chciał, ten przyjdzie. Zawsze. I te noclegi. W grupach ślubnych często czytam, że ktoś MUSI zapewnić tyle i tyle, noclegów. Bo rodzina tego wymaga i oczekuje. Koniec kropka.

Najlepszy jest kompromis, oczywiście.

Nie widzę nic niewłaściwego w zapewnieniu noclegu rodzicom, dziadkom, świadkom. To fajny gest, niewymuszony, naturalny wręcz. Co innego, jeśli rodzina jest z bardzo bliska – i nocleg jest zwyczajnie zbędny. Wówczas nie ma o czym mówić nawet, temat nie istnieje.

Co z kuzynostwem, znajomymi?

Co z dalszą rodziną, o ile taką zapraszamy?

Jak z klasą poinformować gości o tym, że nocleg nie jest zapewniany?

Czy warto załatwiać zniżkę naszym gościom w hotelu, w którym odbywa się wesele? Jak o niej informować?

Jak w ogóle podejść do tematu noclegów? Czym przejmować się warto a czym absolutnie nie?

Jeśli moi klienci sobie tego życzą – oczywiście, nie ma problemu. Jeśli nie mają wyrobionego zdania i potrzebują wsparcia w podjęciu decyzji, osobiście odradzam. Co dokładnie odradzam? Dbałość o przejazd z kościoła do miejsca wesela, transport z wesela do domów, jak również noclegi dla wszystkich gości bez wyjątku.

Jeśli w danej społeczności panuje taki zwyczaj i nie ma innej opcji – dobra! Chociaż ostatnie, co biorę zawsze pod uwagę, to presja otoczenia. Jakakolwiek by nie była. Zdanie i komfort Pary Młodej są priorytetem. To ich dzień. To Wasz dzień. Każdy, kto będzie chciał z Wami być – po prostu będzie.

Co więc z tymi noclegami?

Mamy kilka opcji.

Gwarantujemy noclegi wszystkim bez wyjątku, w noc wesela. Wówczas informujemy o tym już przy zapraszaniu. Z kolei przy potwierdzaniu przybycia – potwierdzamy również chęć tegoż noclegu. Prosta sprawa.

Gwarantujemy noclegi tylko najbliższym, pozostali zajmują się tym sami. O tym również informujemy przy zapraszaniu, jasno dając do zrozumienia o fakcie zarezerwowania samodzielnie miejsca noclegowego, proponując pomoc w wyszukaniu najodpowiedniejszego.

Nie gwarantujemy noclegu, załatwiając zniżkę dla chętnych, w miejscu wesela. Dość powszechna praktyka. Wówczas możemy ustalić z obiektem jakieś hasło, na które dana zniżka będzie naliczana. To sporo ułatwi, informację o zniżce i haśle umieszczamy już na zaproszeniu.

Nie gwarantujemy noclegu w ogóle, nie współuczestniczymy w tej kwestii, w żadnym stopniu. Jasno informujemy o tym przy zapraszaniu. I już. To było na tyle.

***

Nie macie budżetu na noclegi? Nie zapewniajcie ich. Wybrana sala nie posiada bazy noclegowej? Zastanówcie się, czy to na pewno taki problem? Nie róbcie nic na siłę, nic wbrew sobie. Prawda jest niestety dość brutalna: możecie przysłowiowo na głowie stawać, jeśli ktoś będzie szukał wymówki – znajdzie ją i wtedy, gdy będzie miał zapewnione dosłownie wszystko.

Ci, którzy chcą z Wami celebrować ten szczególny dzień – pojawią się. Niezależnie od tego, czy będziecie ślubować w środku tygodnia, na dzikiej plaży czy gdziekolwiek, jakkolwiek inaczej. 

Zdjęcia (jak zawsze): Lady Amarena Photography

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *