Obiad w domu zamiast wesela

Karolina jest introwertykiem. Nie lubi tłumu ludzi, nie lubi też być w centrum uwagi. Nie znosi uczestniczyć w weselach bliskich. Nie ze względu na tych bliskich ale ze względu na całą otoczkę. Huczne wesela nie są dla niej. Obiad w domu zamiast wesela – już zdecydowanie bardziej. 

Adam lubi wydawać na to, co naprawdę dobre. Nie lubi pochopnych zakupów. Każdy wydatek lubi zaplanować, zrobić realny rachunek zysków i strat, znaleźć najlepsze rozwiązanie w stosunku do najlepszej ceny. Dla niego duże wesele to zwyczajnie zbędny wydatek. Obiad w domu zamiast wesela – odpowiada jemu, owszem. 

Patrycja i Jakub bardzo chcieliby już wziąć ślub, sakrament małżeństwa to dla nich absolutnie ważna sprawa. Nie stać ich na to. Mogą odkładać minimum trzy lata. Mogą wziąć kredyt. Mogą polegać na sponsorowaniu przez rodziców. Żadne rozwiązanie jednak im nie odpowiada. Obiad w domu zamiast wesela to fajny kompromis. 

Wszyscy powyżsi bohaterowie, w końcu zaczynają rozważać możliwość urządzenia kameralnej uroczystości we własnym domu, ewentualnie krótkiego obiadu w restauracji – niezmiennie jednak bez wielkiej pompy. Pozostańmy przy obiedzie w domu. Mimo prostoty pomysłu – tutaj naprawdę łatwo o całkiem sporo błędów.

O czym warto pamiętać, organizując obiad w domu zamiast wesela?

Po pierwsze: gruntownie posprzątajmy.

Niby banał. Nie chodzi jednak o to by posprzątać dookoła stołu, przy którym będzie toczyć się spotkanie. Pamiętajmy, że goście mogą chcieć skorzystać z łazienki albo pójść za nami do kuchni. Schowajmy suszącą się bieliznę, osobiste notatki, zwoje kabli i sterty dokumentów służbowych. Warto też skorzystać z okazji i przeprowadzić gruntowne porządki – a nuż okaże się, że otacza nas sterta totalnie niepotrzebnych rzeczy i mamy szansę oczyścić z nich przestrzeń dookoła siebie?

Po drugie: nie przesadźmy z dekoracjami.

Zdecydowanie NIE dla wszelkich jednorazowych, kiczowatych dekoracji, oderwanych stylem od miejsca, w którym będziemy świętować. W ultranowoczesnym mieszkaniu, nie osiągniemy pinterestowego stylu rustykalnego, z pomocą kilku plastrów drzewa i jutowego bieżnika. W zasadzie nie potrzebujemy stylu czy motywu przewodniego przy takiej imprezie. Klasyczna elegancja, ewentualnie w niecodziennym wydaniu. Tyle wystarczy.

Po trzecie: zadbajmy o podstawowe kwestie.

Zastawa, szkło, sztućce. Czy mam kompletne, niezniszczone? Może to dobra okazja, żeby sprawić sobie odpowiednie? Nie jest to przecież jednorazowy wydatek, to inwestycja na długie lata. Jeśli planujemy obrus – pomyślmy wcześniej również o nim. Obiad w domu zamiast wesela – to nadal duża ranga wydarzenia. To również świetny moment by zainwestować w materiałowe serwety, które posłużą naprawdę długi czas.

Po czwarte: przemyślmy temat jedzenia.

Czy chcemy wszystko przygotować sami? Jeśli tak – postawmy na sprawdzone przepisy, to nie jest dobry moment na eksperymenty. Przemyślmy też kwestię przechowywania, nie zastawiajmy wcześniej lodówki nadprogramowymi produktami, odbierając sobie przestrzeń na przygotowane dania. Ustalając menu, zwróćmy uwagę na ilość porcji. Na tyle optymalną by wystarczyło ale i nie zostało zbyt wiele w nadmiarze.

Po piąte: nie silmy się na jednorazowy charakter.

Kupmy to, co nam będzie już od teraz służyć. Zrezygnujmy z kiczowatych detali, na rzecz chociażby żywych kwiatów i pięknego wazonu. Świeże kwiaty cięte wyglądają elegancko i wdzięcznie zawsze, wazon z kolei warto mieć w domu. Nie wybierajmy jednorazowych dekoracji czy dodatków, odpuśćmy sobie nieskończone ilości drobiazgów – na rzecz solidnych elementów, które stworzą całość i tym razem, i każdym kolejnym.

Po szóste: przygotujmy candy bar lub inną atrakcję, w ramach możliwości.

Mimo organizacji przyjęcia w domu – nie musimy rezygnować z dodatkowych elementów. Jeśli wybierzemy takie, które nie są stricte atrakcją, możemy uzyskać piękny efekt. Drobne podziękowania dla gości, winietki czy właśnie candy bar, to namiastka wielkiej imprezy. Jednak nie będzie to wyglądać źle, absolutnie! Dobrze dobrane detale, stworzą nam wdzięczny efekt.

Candy bar to sprawdzona metoda, jeśli nasi goście lubią słodycze. Postawmy wówczas na coś ponad zwyczajne kostki ciasta i zamówmy trochę słodkości, które wyeksponujemy w jakiś sposób. Przykład? Komoda tuż obok stołu może stać się idealnym miejscem. Wystarczy opróżnić jej blat, ustawić patery czy inne naczynia i mamy swój candy bar. Pod ręką, estetycznie, nie zajmując jednocześnie cennego miejsca na stole. To najrozsądniejsza opcja atrakcji w przypadku przyjęcia w domu. Przy okazji możemy sprawić sobie piękne detale, które w dniu imprezy posłużą w candy barze a później znajdziemy im inną rolę. Piękna patera chociażby.

Obiad w domu zamiast wesela ma swoje plusy i minusy.

Jak wszystko. Jeśli zależy nam na maksymalnie kameralnym przyjęciu, w dobrze znanych nam okolicznościach, na swoich własnych warunkach i w stu procentach po swojemu – jest to rozwiązanie idealne. Jeśli jednak nie mamy w domu możliwości logistycznych, nie rokują też dobrze wszelkie ewentualne poprawki i rozwiązania ani nie przepadamy za zajmowaniem się tego typu sprawami – mocno się zastanówmy, czy warto robić coś wbrew sobie.

Jeśli jednak się zdecydujemy na tą opcję – pamiętajmy o tych kilku istotnych kwestiach. Wysprzątajmy naprawdę porządnie. Dostosujmy przestrzeń do ilości gości. Zadbajmy o detale. Nie przesadźmy z ilością dekoracji. Nie silmy się na jednorazowy charakter. Mniej znaczy więcej, prosta elegancja zawsze się obroni. 

Zdjęcia: Lady Amarena Photography

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *