Pięknie proszę | papeteria okolicznościowa

Papeteria wszędzie. Winietki wszędzie. Bileciki wszędzie!

Ale o co chodzi?

Gdy nieco przyjrzymy się branży okołoweselnej – można odnieść wrażenie, że największy wybór można z pewnością spotkać w temacie ślubnej… papeterii. Gdzie się człowiek nie obejrzy – tam firma oferująca zaproszenia, winietki i szeroki asortyment podobnych wyrobów. Ceny? Różne. Style? Przeróżne. Jakość? Niestety też różna. Trzeba dokładnie szukać tej możliwie najlepszej, adekwatnej do proponowanej ceny.

Jak w gąszczu tak wielu propozycji, znaleźć tą jedyną? Metodą prób i błędów, poszukiwań i porównywania. Osobiście nie lubię stałości. Owszem, jestem wierna kilku sprawdzonym twórcom – na dodatek takim, którzy są otwarci na nowe inspiracji. Zdarza mi się również wyszukiwać absolutne nowości, takie perełki w gąszczu zwykłości. I znów się to udało! 

Pięknie proszę!

Nie, nie zapraszam Was tymi słowy do dalszej części tekstu. Chociaż w sumie… poniekąd tak. Bowiem Pięknie proszę to nazwa marki, która współuczestniczyła we wrześniowej realizacji. Kameralne przyjęcie z okazji chrztu św., utrzymane w bieli, pudrowym różu i sporej ilości zieleni. Co wchodziło w skład papeterii? Winietki, oczywiście. I kilka stojących kart menu, z planem dnia.

Co do winietek w przypadku niewielkiej ilości gości – zawsze będę na TAK. Jeśli w grę wchodzą okrągłe stoły, proponuję często przypisanie gości jedynie do stołów. Krzesełka już wybierają sami. Jeśli mówimy o stołach prostokątnych lub jednym długim, winietki to absolutne #musthave. Możemy zrezygnować z podziękowań dla gości, z tablicy usadzenia gości (w przypadku małych przyjęć jest zbędna) i wielu innych detali. Winietki jednak powinny znaleźć swoje miejsce w przypadku większości imprez.

Czy winietki muszą być w kolorze przewodnim wesela? Czy muszą pasować do kwiatów? Lepsze będą stojące, czy leżące? Matowe czy błyszczące? Te za złotówkę czy może te za dziesięć? Czy muszą korespondować z wcześniejszymi zaproszeniami?

Pytań jest tak naprawdę całkiem wiele. Odpowiedzi z kolei nie znajdziemy jednoznacznej. Bo temat jest mocno dyskusyjny, bardzo subiektywny i zależny od wielu czynników. Innymi słowy: co para – to odpowiedzi będą zupełnie inne. Nie ma tej właściwej, są jedynie te najbliższe Wam. Można jedynie podpowiadać. Najważniejsze, o czym warto pamiętać?

  1. Papeteria na weselu nie musi być dopasowana do zaproszeń. W międzyczasie możecie totalnie zmienić zdanie co do motywu/koloru przewodniego. Wręczyliście zaproszenia w wersji glamour a Wasz wielki dzień finalnie będzie w odcieniach marsala i złota. Nic nie stoi na przeszkodzie!
  2. Papeteria na weselu nie musi być… w kolorze przewodnim. Jeśli wesele ma być pudroworóżowe, w kolorze butelkowej zieleni albo bordo – winietki nie muszą być w tymże odcieniu. Osobiście jestem wielką zwolenniczką lokowania koloru przewodniego w dużych elementach (obrusy, serwety, krzesła, zastawa), detale typu winietki czy kwiaty wybierając już w zupełnie innym kolorze. Niekiedy kontrastującym, niekiedy pochodnym. Różnie. Absolutnie nie musicie winietki ściśle dopasowywać do barwy kwiatów czy świec.
  3. Papeteria na weselu może być głównym elementem dekoracji. Może i brzmi banalnie ale… pięknie dobrane karty menu i winietki na każdym nakryciu, mogą stworzyć niebanalny efekt. I nie trzeba już wówczas naprawdę wiele więcej!
  4. Zanim podejmiecie decyzję o samodzielnym wykonaniu ślubnej papeterii – oszacujcie zarówno koszty, jak  i nakład pracy. Bardzo często okazuje się, że finansowo taka opcja wypada gorzej, trzeba się przy tym zwyczajnie narobić a efekt nie zachwyca.

Pięknie Proszę z kolei to połączenie dobrej jakości, z dość uniwersalnymi wzorami, kreatywną twórczością i adekwatną do tego wszystkiego, ceną. Dodajmy do tego dbałość o szczegóły i obsługę w absolutnie świetnej atmosferze (całość zamówienia i jego realizacji – od początku do końca per Instagram), piękne opakowanie i maksymalną personalizację. Sama przyjemność!

Lubię pracować z ludźmi kreatywnymi. Z takimi, u których pasję czuć w powietrzu. Z którymi rozmowa to sama przyjemność. I tutaj tak było – ja nie zdążałam dokończyć myśli, oni już mieli wizję i pomysł. Ja nie byłam przekonana, oni rzucili propozycję idealnie skrojoną. Ja nie mogłam się doczekać a oni, no cóż – błyskawicznie ogarnęli temat i przesyłka była u mnie. 

Czy Polecam? Polecam! Sprawdziłam osobiście, warto!

Zdjęcia (jak zawsze): Lady Amarena Photography

Innych zainteresowało też:

1 komentarz

  1. Co prawda ja sama nie jestem wielką zwolenniczką wszystkich papeterii jako konieczności (naprawdę przy małych przyjęciach nie trzeba rozsadzać ludzi, jeśli przygotowaliśmy jakieś menu to nie jest ono konieczne do wglądu chyba, że jest do wyboru itd) głównie dlatego, że to takie jednorazowe rzeczy które nie są must have, ale to co podoba mi się w tej realizacji to takie większe spersonalizowanie winietek niż zwykle spotykam (Babcia Kasia i Wujek Kazek brzmi jednak leniej niż Katarzyna Nowak czy Kazimierz Kowalski) ;D fajny pomysł!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *