Zatańczysz ze mną jeszcze raz? A może w domu? | pierwszy taniec i wszystko, co trzeba wiedzieć o samodzielnych przygotowaniach

#zostańwdomu podobno sprzyja kreatywności. Na pocieszenie dodam, że wiele pomysłów było powszechne już w czasach przed epidemią. Wiele Par Młodych (od zawsze) decyduje się na sporą samodzielność w planowaniu ślubu i wesela. Obok własnoręcznie wykonywanej papeterii czy dekoracji, dużą popularnością cieszy się pierwszy taniec przygotowany bez wsparcia profesjonalistów. I tutaj możliwości mamy… wiele.

To nie jest tak, że te możliwości pojawiły się dopiero teraz, akurat ze względu na panującą sytuację. One były już dużo wcześniej! I naprawdę duża część par z nich korzystała, tak zwyczajnie – na swój sposób. Nie każdy jest urodzonym tancerzem, nie każdy takim talentem dysponuje. Ba! Nie każdy nawet tańczyć lubi. I to wszystko jest czymś zupełnie normalnym. Jesteśmy tak różni! Wręcz dziwne by było, gdyby wszyscy reprezentowali podobne upodobania. O tym, że pierwszy taniec nie jest obligatoryjny – już pisałam:

Te elementy ślubu i wesela nie są obowiązkowe!

Przypomnę w skrócie: pierwszy taniec absolutnie nie jest obowiązkowy. Ani trochę! Możecie rozpocząć wesele polonezem, możecie zatańczyć ukochane tango lub walca, możecie zaskoczyć wszystkich naturalnością i po prostu pobujać się do ukochanej piosenki. Możecie też nie tańczyć nic. Bez wychodzenia na środek, bez bycia w centrum uwagi, bez robienia czegokolwiek na siłę. I to też będzie dobre! To Wasz wybór, wesele nie musi odbywać się według scenariusza, narzuconego przez jakiekolwiek utarte schematy.

Załóżmy jednak, że pierwszy taniec leży w zasięgu Waszej wizji.

Pójdźmy krok dalej i załóżmy, że nawet wybraliście już piosenkę, do której chcielibyście zatańczyć. Albo wręcz przeciwnie – potrzebujecie pomysłu i inspiracji. Wtedy idziecie (a w zasadzie klikacie) na pierwszytanieconline.pl i znajdujecie tam listę choreografii do różnych znanych kawałków, nadających się na taki pierwszy taniec. Może się okazać, że wśród nich jest ta jedyna i wymarzona, tylko wcześniej nie przyszła Wam do głowy. To by dopiero było coś, prawda? Zupełnym przypadkiem odkrycie czegoś, co jest totalnie w Waszym stylu, co Wam tak naprawdę w duszy gra. 

Wracając do tematu lekcji online. Wybieracie choreografię i macie do niej nieograniczony dostęp. Tańczycie w dowolnej chwili, przeznaczając na to dokładnie tyle czasu, ile potrzebujecie. Możecie wracać do tych samych fragmentów, wciąż i wciąż. Nauka w tej formie jest bardzo elastyczna – bardziej chyba się nie da. Musicie sobie zapewnić jedynie (!) odrobinę miejsca i niemałą garść motywacji. Dla jakiejś części par może to być utrudnieniem, dla innych wręcz przeciwnie. Tutaj wszystko zależy od podejścia, temperamentu i determinacji.

O czym trzeba pamiętać, decydując się na pierwszy taniec?

  • Po pierwsze i najważniejsze: musicie tego chcieć, dobrze się w tej decyzji czuć i być przekonani co do swojego pomysłu. Absolutnie i na sto procent.
  • Niezależnie od tego, czy będzie to wyuczona do perfekcji choreografia, czy też zwyczajne bujanie – warto wcześniej poćwiczyć. Dlaczego? Dzięki wcześniejszemu zgraniu się ze sobą, zyskacie większy luz i swobodę, będziecie bardziej autentyczni i mniej spięci. Po prostu tańczcie w domu, ile wlezie, ot co!
  • Przy wyborze piosenki na pierwszy taniec, kierujcie się przede wszystkim… rutyną i intuicją. Wyobraźcie sobie, że jesteście sami. Dookoła ciemność, jedynie iskrzą się płomienie świec, rozstawionych dosłownie wszędzie. Obejmujecie się, bujacie, wtuleni w siebie. Tak, jakby świat dookoła nie miał znaczenia. Jakby nic poza Wami – nie istniało. Jaką muzykę słyszysz? Co Wam towarzyszy w tym momencie? To właśnie ta piosenka. Ta jedyna, do której powinniście zatańczyć swój pierwszy taniec. Która Was koi, niesie same dobre emocje i skojarzenia. Taka, którą uwielbiacie. Wasza ulubiona, po prostu.
  • Buty trzeba roznosić, buty trzeba roztańczyć. Absolutna konieczność. Absolutnie zawsze. I tutaj sytuacja również jest niezależna od wszelkich czynników wyboru. Nieważne, czy będą to conversy, buty taneczne czy wysłużone szpilki. Musicie w nich tańczyć, żeby wyczuć siebie, buty i podłogę. Musicie w nich chodzić, żeby złapać w nich równowagę i pewność siebie. Musicie w nich tańczyć, żeby nic Was nie zaskoczyło na weselu. Koniec kropka. Im więcej przechodzicie w butach ślubnych przed ślubem – tym większą macie pewność, że Was nie zawiodą w tym dniu.
  • Warto mieć buty na zmianę, mimo wszystko. Nie muszą być nowe, nie muszą być dobrane specjalnie na tą okazję. Im bardziej sprawdzone, tym lepiej. Im bardziej uniwersalne, tym mniejsza szansa że okażą się bezużyteczne. Jeśli nie użyjemy ich zamiennie, nadadzą się na co dzień. Proste, prawda?

Jak wybrać buty idealne do ślubu, jak i do pierwszego tańca?

Osobiście bardzo często doradzam Parom Młodym banalnie prosty sposób na start: zróbcie porządny przegląd swojego obuwia. Może się okazać, że macie porządne, sprawdzone już buty, które idealnie nadadzą się na tą okazję. Wówczas problem zwykle jest rozwiązany, poszukiwania nowych nie są już potrzebne. A co, jeśli jednak takich nie posiadamy? Wtedy rozpoczynamy poszukiwania. Najpierw określamy swoje oczekiwania:

  • Czy buty mają mieć przeznaczenie jednorazowe, tylko na ślub? Czy może nieco bardziej uniwersalne i mogące posłużyć później? Polecam drugą opcję, zdecydowanie.
  • Jakiego koloru mają być buty Panny Młodej? I tutaj obalam przy okazji najpowszechniejsze mity: buty ślubne nie muszą być białe. Nie muszą być nawet ecru. Ba! Jasne nie muszą być. Mogą być kobaltowe, burgundowe, klasyczne nudziaki czy też… jakiekolwiek sobie wymarzycie. Nie muszą być w kolorze przewodnim wesela. Nie muszą być pod kolor dodatków Pana Młodego. Mogą (i muszą!) być dokładnie takie, jakie zechcecie. W przypadku Pana Młodego – warto kierować się podstawowymi zasadami doboru koloru butów do fasonu i koloru garnituru. Oczywiście pod warunkiem, że chcecie się tych zasad klasyki trzymać.
  • Budżet. To również istotne. Określmy konkretnie: ile możemy przeznaczyć na wymarzone buty ślubne? Warto przy okazji określić też, ile jesteśmy w stanie wyjść ponad założone widełki. Z tymi ustaleniami zaczynamy poszukiwania. Warto zwrócić uwagę na zakupy w czasie sezonowych wyprzedaży, wówczas możemy trafić naprawdę sporą okazję i co nieco zaoszczędzić.

Dlaczego wybór butów jest tak ważny? Bo komfort to (mimo wszystko!) absolutna podstawa. Dzień ślubu i wesela trwa bardzo długo, obfituje w różne sytuacje, nierzadko w przeróżne podłoża i niewygody. Od siedzenia, przez pewne kroki po ślubnym kobiercu – na tanecznym szaleństwie kończąc. Buty to główny bohater tego ślubno-weselnego komfortu. Fundament naszego fizycznego samopoczucia. Nie ma nic gorszego od niewygodnych, ocierających butów, które trzeba czym prędzej zmienić. Pozostawiając po nich uczucie dyskomfortu, który trudno zignorować.

Osobiście – zaraz po wyborze swoich, sprawdzonych już butów – mocno rekomenduję buty taneczne na miarę. Sama w takich szłam do swojego ślubu, sama aktualnie mam kolejną parę (z elante.pl) – tym razem czarnych, ze srebrnymi wstawkami, gotowe na niejedną imprezę przetańczoną do białego rana. I nie tylko! Bo takie buty w miesiącach letnich poniosą przecież niejednokrotnie, w absolutnie różnych sytuacjach. Jakie są korzyści wyboru właśnie tego typu obuwia? Wygoda zdecydowanie plasuje się na pierwszym miejscu, zaraz na drugie wskakuje możliwość maksymalnej personalizacji. Są więc skrojone na naszą miarę, czego może zabraknąć w standardowym sklepie, gdzie kupujemy gotowy już produkt – bez możliwości wprowadzenia jakichkolwiek zmian.

Możemy wszystko dobrać pod siebie, pod swoje potrzeby i upodobania: model, wysokość obcasa, kolory, rodzaj zapięcia. Stworzyć idealne buty, których próżno szukać w sklepach. Jeszcze do niedawna buty taneczne zarezerwowane były dla profesjonalistów, obecnie każdy może skorzystać z nieszablonowej wygody i wdzięku, którego trudno im odmówić. Polecam to rozwiązanie z całego serca, noszę buty taneczne na wiele okazji (i bez), stanowią stały element garderoby – od tej ślubnej przecież zaczynając przygodę! 

Zdjęcia: Lady Amarena Photography

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *