Planneo | Dodatki ślubne

Czasami wizja ślubu i wesela, skrojonych na naszą miarę i upodobania – pojawia się niemal od razu. Nierzadko jednak trzeba się wysilić, przekopać przez dziesiątki, jeśli nie setki, pomysłów i inspiracji. Znaleźć tą idealną i na niej się wzorować albo… stworzyć swoją. Po prostu. Przenieść swoje wyobrażenia do działania. W ten sposób przecież powstają te wszystkie piękne inspiracje! Ktoś ma jakiś pomysł, wdraża go, po drodze modyfikując zgodnie z możliwościami i marzeniami. Osiąga się w ten sposób piękny efekt finalny. 

Gdybym miała wybrać, co bardziej lubię: piękno nieskończonej ilości, spójnych ze sobą detali czy może prostotę ubraną w niewymuszoną elegancję – nie umiałabym odpowiedzieć. Serio. Zarówno przyjęcia przepełnione pasującymi do siebie kwiatami, dekoracjami i kolorami, jak i te okrojone z nadmiaru, skupione wokół absolutnej prostoty – mają swój własny, niepowtarzalny urok. 

Piękno tkwi w prostocie detali.

Przykład nr 1: minimalistyczne wesele bez zbędnego nadmiaru. Założenie było proste – jak najmniejszą ilością dekoracji, osiągnąć efekt jak najbardziej zbliżony do wyobrażeń Pary Młodej. Żadnego przepychu, żadnego kiczu, niczego podobnego. Białe obrusy, białe serwety, szampańskie krzesła chiavari – stanowiły bazę. Na stoły, oprócz zastawy, sztućców i szkła, trafiły zielone kompozycje kwiatowe i szampańskie podtalerze. W każdą serwetę wsunięto menu, położono czekoladkę-upominek, dopasowaną graficznie do tegoż menu. I już. Nie było winietek, gości byli przypisani do stołów, nie do miejsc. Nie było zawieszek ani naklejek na alkohol. Nie było nawet numerków stolików.

Absolutna prostota. W całej tej minimalistycznej oprawie o eleganckim zabarwieniu, postanowiliśmy nieco wyróżnić stół Pary Młodej. Tam trafiły bordowe goździki jako dodatek w kompozycji kwiatowej oraz winietki dla Panny Młodej i Pana Młodego. Winietki nietypowe – bo w klimacie boho, nieco nawiązującym do bukietu Panny Młodej, kolorystycznie spójne z kwiatami na ich stole.

Przykład nr 2: eleganckie wesele w tonie glamour, z dominującą kolorystyką #navy oraz wszechobecnym błyskiem. Okrągłe stoły, długie ciemne obrusy i krzesła chiavari jako baza dla pełnej wdzięku i elegancji, imprezy. Starannie dobrane dodatki, każdy współgrający z innym. Szare serwety, nawiązujące do szarej tablicy powitalnej i szarej narzutki Panny Młodej. Pastelowe kwiaty w kompozycjach o różnych wysokościach, idealnie skomponowane z kartami menu, wsuniętymi w każdą serwetę oraz słoiczkami miodu, oczekującymi na gości weselnych w ramach drobnego upominku.

Na każdym nakryciu winietka w kolorze obrusu a tuż przy niej błyszczący listek z podziękowaniem za przybycie. Wszystko niebywale spójne. Zabrakło mnogości wzorów, tekstur, motywów. W zamian wszechpanująca elegancja, zamknięta w kilku kolorach, osłodzona ilością kwiatów i… waty cukrowej na stole dla dzieci. Również pastelowej, jakże inaczej!

Jeśli mówimy o detalach, wrócę myślami na chwilę do ceremonii plenerowej – w pięknym ogrodzie, w altanie o iście romantycznym wdzięku. Białe krzesełka, biały dywan, pastelowe kwiaty i krzesła chiavari dla Pary Młodej a na nich tabliczki, drewniane, z białym napisem – wpasowujące się w klimat ogrodu i biel dookoła. Drogę do wspomnianej altany, wskazywały drogowskazy. Z nimi wiąże się nawet historyjka! Bo były drogowskazy, pieczołowicie przeze mnie wcześniej wybierane, była altana, był ogród i wszystko było. Brakowało jedynie… możliwości zawieszenia. Było więc szybkie oddelegowanie kogoś do kupna drewnianych pali, które zostały wbite przed wejściem do ogrodu, na nich zamocowane tabliczki i już mogły wskazywać drogę na ślub!

Warto zadbać o szczegóły, znajdując złoty środek.

Na początku zadajmy sobie istotne pytania. W jakim stylu? Dużo czy mało? Na bogato czy minimalistycznie? Co chcemy osiągnąć? Chcemy zachwycić ogólnym wrażeniem czy każdym, najmniejszym nawet, detalem – z osobna? Wszystko ma do siebie pasować czy połączymy ileś różnych stylów, każdy w kilku różnych elementach? I tak dalej, i dalej. Warto pójść w jakość, wyszukać piękne rzeczy, które swoim wdziękiem będą czarować. Zamiast ogromnej ilości byle czego – coś pięknego ale w mniejszej liczbie.

Osobiście jestem szalenie wyczulona na kicz. Wychodzę z założenia, że niewielkim kosztem można osiągnąć wielki efekt. Zamiast od groma balonów, pstrokatych papierowych serwetek, wielkich kokard z tiulu gdzie się da i upychania podgrzewaczy w brzydkich osłonkach – można zainwestować w wypożyczenie materiałowych serwet a przy wejściu postawić piękną tablicę powitalną i kwiaty. Po prostu. Bez nadmiaru, z klasą, prosto i klimatycznie. To tylko pierwszy przykład, który przychodzi mi do głowy. A można je mnożyć!

Nie ubolewajmy nad stówką wydaną na piękne tabliczki i drogowskazy. W zamian nie kupujmy tych wspomnianych balonów, serwetek, cekinów, tiuli i kiepskiej jakości, magnesów czy przypinek. Pomijając już zupełnie kwestie finansowe, odchodząc na chwilę od finalnego efektu – pomyślcie o nakładzie pracy. Zamiast biegać w tę i z powrotem z balonami, pierdółkami – możecie ze spokojem powiesić gdzieś dwa drobiazgi, gdzieś indziej postawić jeden inny i cieszyć się widokiem, który zaskoczy pozytywnie gości.

Idźmy dalej. Umiejętnie dobrane drobiazgi, posłużą wielokrotnie. Owszem, ślub bierze się raz. Ale, ale, ale! Takie trwałe elementy dekoracji możemy oddać lub odsprzedać, kolejnej parze. Część poniesionego kosztu nam się zwróci i jednocześnie w duchu #lesswaste zadbamy o drugie życie tych przedmiotów. Ekologicznie, oszczędnie, inspirująco. Czego chcieć więcej? Chyba tylko trafić w odpowiednie miejsce, tak jak nam się udało w przypadku Planneo, do którego wracać będę regularnie, po więcej i więcej. 

photos: Lady Amarena Photography

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *