Ślub + chrzest | Plusy i minusy takiego rozwiązania

Ceremonia ślubu kościelnego (lub konkordatowego), połączona z sakramentem chrztu świętego dla dziecka (lub dzieci) Pary Młodej, to stosunkowo częsta praktyka. Pary Młode decydują się na to z wielu powodów, m.in. finansowych (bo jedno przyjęcie zamiast dwóch), rodzinnych (bo można celebrować dwie piękne okazje w tym samym, dużym gronie), logistycznych (bo nie trzeba zapraszać bliskich dwukrotnie, wszyscy przybywają tylko raz) i tak dalej, i dalej.

Reakcje otoczenia są różne.

Bardzo często można się przekonać, że taka opcja – spotyka się z dezaprobatą samych gości. Jako pierwszy argument podawane są… prezenty. Goście czują się niezręcznie, będąc zaproszenia na podwójną uroczystość – bo czują się zobowiązani wówczas do wręczenia dwóch prezentów. Jako wytłumaczenie podają wówczas, że impreza jest jedna (Para Młoda wykosztowała się więc raz) a upominki muszą być dwa.

Rozwiązanie: w zaproszeniu ujmujemy tylko ślub, na chrzest zapraszamy dodatkowo tylko rodziców chrzestnych dziecka. Pozostali goście nie będą czuć się pod presją podwójnego obdarowania, nie będą czuć się w żadnym stopniu niezręcznie ani nie odmówią przybycia z tego powodu (tak, to się zdarza i wcale nie rzadko).

Często podnoszoną wątpliwością jest ranga wydarzenia. Ślub to dzień Pary Młodej. Chrzest to dzień maluszka. Czy jeśli połączymy obie uroczystości – żadne z nich nie straci na swojej ważności? Czy któraś z nich nie zejdzie na drugi plan? Tego typu pytania są czymś naturalnym, podobne myśli mogą nam przychodzić do głowy. Oczywista sprawa!

Rozwiązanie: jasno oddzielajmy wagę obu wydarzeń. Nie rezygnujmy z planowanych elementów wesela, tylko ze względu na obecność dziecka, które swój dzień również obchodzi. Ustalmy sobie, że świętowanie chrztu, zakończy się na przykład tortem o osiemnastej, później maluch pójdzie z opiekunką a wesele będzie trwać dalej, skupiając uwagę już tylko na nowożeńcach. Dobry plan to podstawa, można to wszystko naprawdę fajnie zorganizować, bez straty dla kogokolwiek.

Maleńkie dziecko na weselu może być całkiem niezłym wyzwaniem organizacyjnym. Jeśli młoda mama będzie karmić piersią – trzeba przemyśleć kwestie samych karmień. Czy suknia ślubna lub tunika na wesele jest odpowiednio dobrana? Innymi słowy: czy łatwo będzie można rozpinać lub zsuwać, jej górę? Czy w miejscu imprezy będzie pokój dla Pary Młodej? Idźmy dalej. Nad dzieckiem absolutnie trzeba mieć zapewnioną opiekę. Nie dopuszczajmy do sytuacji, w której przez niemal całe wesele – Pary Młodej nie będzie. Bo będą gdzieś tam w pokoju z dzieckiem.

Rozwiązanie: pokój, opiekunka – to podstawa. Wsparcie bliskich (chociażby obecność kogoś, kto będzie pomagał zdejmować i zakładać suknię za każdym razem) jest równie ważne, z jednym małym ALE. Bo jak wiadomo, Dziadkowie – w tym wypadku pełniący rolę Rodziców Pary Młodej – do wnuków się rwą jako pierwsi w większości przypadków. Nie dopuszczajmy jednak do sytuacji, w której mieliby stać się opiekunami malucha, kosztem uczestniczenia w weselu syna i córki. Nie tędy droga, oszczędzić możemy na czymkolwiek, naprawdę – ale zdecydowanie nie na opiekunce.

Ta kwestia tyczy się wszystkich dzieci Par Młodych, nie tylko tych chrzczonych przy okazji ślubu. Dziadkowie nie są odpowiednimi osobami do sprawowania opieki nad wnukami, w dniu celebrowania miłości ich dzieci. Rozdzielajmy te dwie role w granicach zdrowego rozsądku, absolutnie zawsze. Nie jest ich obowiązkiem pilnowanie wnuków akurat tego dnia.

O czym jeszcze trzeba pamiętać? Organizacja ślubu i chrztu podczas jednej mszy, zależy od zgody proboszcza danej parafii. Jak to wówczas wygląda? Różnie. Wszystko zależy tak naprawdę od Waszych ustaleń z księdzem. Razem zdecydujecie, jak przebiegać ma msza, nie odchodząc nazbyt od praktyk w danym kościele. Zdarzają się tego typu uroczystości, które bardzo płynnie przechodzą z jednej części do drugiej. Udzielany jest sakrament małżeństwa, później świadkowie ustępują miejsca rodzicom chrzestnym (nie muszą to być te same osoby!) i następuje moment chrztu. Słyszałam również o takim ślubie, gdzie z końcem mszy, Para Młoda wyszła z kościoła w akompaniamencie organ – by po chwili wrócić z maleństwem na rękach i rodzicami chrzestnymi, wówczas odbył się chrzest święty.

Ja naprawdę rozumiem, że będą głosy przeciw.

Ale wiecie, że zawsze – niezależnie od dylematu czy samej decyzji – znajdą się tacy, co będą przeciw? Nieważne, o czym pomyślicie i jak bardzo się postaracie, zawsze znajdzie się ktoś z jakichś powodów, niezadowolony. I tym się absolutnie nie przejmujcie. Decyzja należy (zawsze!) tylko i wyłącznie do Was. To dzień Wasz i Waszego dziecka. Ci, którzy będą chcieli – będą z Wami, będą obok. Podsumujmy!

Zalety ślubu i chrztu w jednej uroczystości:

  • Zaproszeni gości przybywają tylko raz, zamiast oddzielnie dwa razy. Oszczędzają czas, Wy również oszczędzacie czas. I energię na dodatkowe przygotowania, które wynikałyby z dwóch odrębnych okazji.
  • Oszczędność pieniędzy. Płacicie raz za salę, fotografa, tort i całą resztę.
  • Wasza pociecha jest trzecim głównym bohaterem tego wielkiego dnia, całą swoją rodziną jesteście w centrum uwagi. 

Wady ślubu i chrztu w jednej uroczystości:

  • Mimo wszystko koszt jest większy niż samego wesela – jakieś wydatki dochodzą, których bez chrztu by nie było.
  • Zawiłości organizacyjne. Wszystko trzeba dokładnie zaplanować i dopiąć. Kto, kiedy, gdzie, jak?
  • Niektórzy zapewne podadzą, że dziecko zostanie zepchnięte na drugi plan – bo na pierwszym i tak będzie ślub oraz wesele. Osobiście się z tym nie zgadzam. I przykro mi, jeśli macie tego typu bliskich, którzy nie uszanowaliby rangi obu wydarzeń…
  • Znajdą się i tacy, co za wadę uznają opinię gości, którzy mogą uznać, że chcecie zaoszczędzić na dziecku i dokleić jego święto do Waszego z tego powodu właśnie. 

Już dawno minęły czasy, kiedy w zaawansowanej ciąży brano szybki ślub, później rodził się “wcześniak” i chrzest był niedługo później. Teraz związki cechuje często większa dojrzałość, jeszcze częściej dzieci pojawiają się na długo przed ślubem i pary z premedytacją zwlekają z ceremoniami. Chcąc chociażby je połączyć. I nie ma w tym absolutnie nic złego. Nauczmy się w końcu jednej ważnej – jeśli nie najważniejszej – rzeczy.

Jesteśmy dorośli, świadomie podejmujmy decyzje. Swoje własne, niczym niewymuszone. Rodzice płacą za ślub i zapraszają setkę ludzi, których niemal nie znacie? Podziękujcie za wsparcie finansowe, zorganizujcie kameralnie i bez nadmiaru ale sami, po swojemu, dla siebie. Ktoś się dąsa bo Wasze wesele planowane jest bez dzieci? Niech się dąsa, jest dorosły, nie odpowiadacie za jego dzieci. Was prawdopodobnie też nigdy nikt nie zapyta, czy macie co zrobić z dziećmi by przyjść na daną imprezę. Ktoś wymaga noclegu dzień przed i dzień po weselu – bo taki ma kaprys? Dobrze, niech sobie załatwi. Jest dorosły, jedzie na imprezę więc o siebie zadba. Ktoś próbuje Wam wmówić, że robicie krzywdę dziecku, chrzcząc je w dniu Waszego ślubu? Niech sobie gada, niech się nakręca. A Wy zróbcie swoje. Tak po prostu.

I zawsze róbcie swoje.

Absolutnie zawsze. 

Zdjęcia (jak zawsze): Lady Amarena Photography

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *