Targi Ślubne, 20-10-2019 | Stadion, Poznań

Wydarzenia branży ślubnej (głównie targi wszelkiego rodzaju) mają w zwyczaju przyciągać tłumy narzeczonych. Przyszłe Panny Młode z przyjaciółkami, z rodzicami, z narzeczonymi. Poszukujący inspiracji, konkretnych ofert, konfrontacji wyobrażeń z rzeczywistością. Niekiedy naprawdę tłumy ludzi, spacerujących od stoiska do stoiska. Inspirujące rozmowy, spotkania, wymiana kontaktów, czasami rezerwacje i umowy. Kwintesencja targów ślubnych. 

Dla wystawców takie wydarzenie to długie przygotowania. Startują od pomysłu, zgrabnie przeskakują przez żmudny proces twórczy, finiszując na końcowym efekcie realizacji. Takim, który ma przyciągać wzrok, robić wrażenie, stać się wizytówką i jasnym komunikatem: w tym jesteśmy dobrzy. To od samego stoiska już wiele zależy! Pierwszy rzut oka, pierwsze wrażenie – decydują o tym, czy potencjalny klient podejdzie bliżej, weźmie wizytówkę, będziemy mogli się przywitać i przejść do rozmowy, która daje już o wiele większe pole manewru niż to pierwsze wrażenie. 

Targi w Poznaniu były moimi pierwszymi w roli… wystawcy.

Jednocześnie objęłam je patronatem medialnym, jak również zdecydowałam się przygotować reportaż, zarówno filmowy, jak i zdjęciowy. Przygotowania ruszyły wiele tygodni wcześniej. Najpierw był pomysł. Później pojawił się plan. Z biegiem czasu – drobiazgowe szlify, w końcu godzina zero i efekt, którego oczekiwałam. Ilość pracy? Współmierna do niego. Targi to taki moment, gdy niezależnie od profesji – człowiek dużo dźwiga, dużo chodzi, dużo stoi i dużo mówi. 😉 Tak też było! Najpierw samochód wyładowany absolutnie wszystkim, od krzeseł po kwiaty, na ulotkach kończąc. Później trasa do Poznania, objazdy, objazdy i jeszcze raz… objazdy. Tego dnia bowiem odbywał się w mieście maraton. W końcu wyładunek, oczekiwanie na windę co rusz, noszenie, wypakowywanie, wynoszenie kartonów i tak dalej, i tak w kółko. Sporo fizycznej pracy, w dresie i z rozwianym włosem, w towarzystwie współwystawców w windach i korytarzu.

W końcu stoisko stanęło, w całej swej okazałości, dres został wymieniony na sukienkę, grawertony były już na miejscu i wystartowaliśmy. Z Martą (Lady Amarena Photography) i Piotrem (#teampowaszemu), dzielnie rozmawialiśmy, rozdawaliśmy, poznawaliśmy, oglądaliśmy i zapamiętywaliśmy. Do relacji. Właśnie tej, którą teraz czytasz. Powstały zdjęcia, powstał film. Pojawiły się nowe fajne relacje i inspiracje. Warto było? Warto. Zdecydowanie warto.

Gościem specjalnym był Rafał Maserak.

Gdy mowa o tym człowieku, pierwsze co zawsze przychodzi do głowy, to energia. Absolutnie zaraźliwa, niekończąca się, do granic pozytywna energia. Miałam okazję zamienić kilka słów, poobserwować jak rozmawia z innymi. Poprowadził konkurs taneczny dla narzeczonych. Gratuluję zwycięzcom z całego serca, przyjemnie patrzyło się na dość wyrównane zmagania! 🙂 

Targi pozwalają nawiązać wiele cennych relacji.

Pamiętajmy, że za każdą marką, za każdym produktem – stoją jacyś ludzie. W czasach, gdy wszystko możemy zobaczyć, zamówić i zdobyć przez Internet – może nie nadarzyć się nawet okazja, żeby tych twórców poznać. Jakkolwiek. Targi to idealna okazja do tego. Możemy podejść, przywitać się, porozmawiać, poznać te osoby i złapać kontakt, którego nie zagwarantują nam mejle. Przenieść znajomości wirtualne do realnego świata.

Osobiście podchodzę do takich wydarzeń w sposób dwojaki: po pierwsze przenoszę internetowe kontakty na grunt spotkania twarzą w twarz, po drugie mogę poznać nowe marki (o których pojęcia nie miałam). Tym razem nie dość, że kilka nowych relacji udało się nawiązać, to jeszcze są to osoby i firmy, które tak mocno wpisują się w nurt #powaszemu! Kogo mogę polecić spośród obecnych wystawców?

Welman Candy Bar

Słodkości kocham miłością ogromną, odwzajemnioną i wciąż nieprzemijającą. Te od Oli – mogłabym smakować bez końca. Pyszne, zwyczajnie urocze i dopracowane w najmniejszym calu. Mini-donuty z burakiem oraz cake popsy – moi ulubieńcy tego dnia. Do tego właścicielka emanuje takim ciepłem i  energią, że nie sposób przejść obojętnie obok!

PiKwadrat

Tutaj mogę powiedzieć już nieco więcej, nieco bardziej subiektywnie, w oparciu o osobiste doświadczenie. Na targach sąsiadowaliśmy ze sobą stoiskami, niedługo po wydarzeniu – wspólnie pracowaliśmy nad projektem mojego pomysłu. Sesja stylizowana, piękne efekty i genialne emocje. Umiejętnie słuchają, szybko i instynktownie działają, czarują obiektywem by uchwycić to, co ulotne. Na moim Instagramie można podpatrywać zdjęcia ich autorstwa, szczerze zapraszam również do nich, jest na co popatrzeć!

Toruńskie Wódki Gatunkowe

Znani już wcześniej, spotkani kolejny raz. Tym razem wyposażyłam się w kilka butelek ich wódki, z etykietami w skrajnie różnym stylu – na kilka zupełnie różnych okazji, które niebawem będzie można tutaj zobaczyć. Odbyła się również degustacja jednej z par narzeczonych, wódka trafiła w gusta, rekomendacja Pary Młodej więc zdobyta. Niezmiennie czaruje mnie możliwość dopasowania nawet butelek alkoholu do całej stylizacji przyjęcia.

Pielesiowa Fotobudka

Nie miałam wcześniej o nich pojęcia! Na szczęście tutaj wystawiali się tuż przed wejściem na stadion i trudno było ich nie zauważyć. Przepiękna miętowa fotobudka i efektowny napis LOVE. Idealnie wpisujące się w różnorodną stylistykę, nadające się zarówno na wesele w stodole (sprawdziliśmy podczas sesji stylizowanej!), jak i w eleganckim dworku czy hotelu. Do tego dorzućmy dwójkę przemiłych ludzi, pełen profesjonalizm i mamy finalnie markę godną uwagi oraz szerokiego polecenia.

Proitalosecco

Arbuzowe prosecco! To powinno wystarczyć, żeby zachęcić do bliższego poznania ich. Piękny design, świetne trunki, kolejni sympatyczni ludzie i pozytywna energia. Wydawać by się mogło, że w obecnym gąszczu tego typu ofert – trudno się wyróżnić. A przecież za każdym z takich vanów – kryją się inni ludzie, inne wartości, inne emocje i historie. Ci tutaj absolutnie mnie urzekli, podobnie jak ten arbuzowy smakołyk.

HS-Dress

Suknie ślubne to niekończące się inspiracje. Gdy człowiek myśli, że widział już wszystko – odkrywa kolejne piękne propozycje. Nie mogło być inaczej i tym razem. Kolorowe suknie ślubne i wieczorowe, dbałość o niebanalne detale, tutaj najmniejsza nawet koronka – jest przemyślana i dopracowana do granic przyzwoitości. Najpierw zobaczyłam jeden konkretny model, dopiero później ukazało mi się całe stoisko. Nadal przyćmione przez tą jedną sukienkę. Swój własny ślub mam za sobą, na szczęście mam klientki i ich wybory, mogę też takie cudeńka wpleść w sesję stylizowaną.

Było intensywnie, ciekawie, różnorodnie!

Jak na każdym, tego typu wydarzeniu. Poznałam mnóstwo ciekawych ludzi, odpowiedziałam na wiele pytań, rozdałam sterty ulotek i poczęstowałam nieskończoną ilością mini-bez. Było inspirująco, to bez wątpienia! Nie sposób wymienić tutaj wszystkich wystawców, nie ze wszystkimi zdołałam zamienić choć słowo, będąc jednocześnie również wystawcą. Klimat stadionu, profesjonalizm organizatorów i dużo rozmów – taka to była niedziela. 

Zdjęcia (jak zawsze): Lady Amarena Photography

Na naszym YouTubie również film z targów:

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *