Wszystko, co powinniście wiedzieć o… świadkach

Jakoś tak przyjęło się już, że Panna Młoda wybiera świadka w postaci kobiety, Pan Młody zaś stawia na świadka płci męskiej. Nie jest to wymóg, tak po prostu najczęściej to wygląda. Często też bywa odwrotnie, zdarzają się również zestawienia dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn. Każda opcja jest dobra, jeśli zgodna z nami.

W naszej tradycji od dawna pokutuje przekonanie, że w pierwszej kolejności stawiamy na rodzeństwo, później na kuzynostwo. Również powtarza się, że świadkami nie powinny być osoby, które na co dzień tworzą ze sobą związek. Mówi się, że przed ołtarzem (urzędnikiem) powinno się razem stawać tylko raz. Ale to tylko przesądy. W świetle prawa i formalności – najważniejsze jest, żeby świadkowie mieli ukończone 18 lat, dowód osobisty lub paszport a w przypadku ślubu kościelnego lub konkordatowego – sprawa ma się… dokładnie tak samo.

Owszem, zdarza się że księża wymagają zaświadczenia o ukończeniu nauki religii w szkole, bierzmowaniu czy ostatniej spowiedzi. Nie jest to jednak wymóg formalny. Ba! Nie jest nawet wymogiem by świadek był osobą praktykującą. Nieprawdą również jest, jakoby rozwodnicy lub żyjący w konkubinacie – tej roli nie mogli pełnić. Chodzi o to, że świadkowie mają być dla nas nie tylko wsparciem duchowym ale również wzorem. I dlatego utarły się podobne przekonania, dlatego w niektórych parafiach przykłada się do tego większą wagę. 

Jakie macie oczekiwania wobec świadków?

Pytanie jest… już na starcie źle zadane. To po pierwsze. Absurd odpowiedzi czasem też wręcz zadziwia. To po drugie. Przykład? Proszę bardzo, oto przykład!

Nie mam zbyt wiele oczekiwań. Ma mi pomóc udekorować salę bo chcę wszystko sama, florystka mi zbędna. Ma być ze mną od rana w dniu ślubu, odpowiadać gościom na wszelkie zapytania, mieć w torebce wszystko dla mnie potrzebne, przynosić kawę i herbatę, chodzić ze mną do toalety, poprawiać makijaż i fryzurę, odbierać prezenty od gości, zadbać o ich transport, zadbać o mój bukiet, rozliczyć się z zespołem i organistą, mieć sukienkę w kolorze przewodnim.

Uff. Takie odpowiedzi SERIO są nagminne. Ten tok myślenia jest powszechny. Co gorsza – wielu nie widzi w tym nic dziwnego. Co w nich niepokojącego? Wiele. Ustalmy sobie więc pewne kwestie, które zdecydowanie ułatwią ocenę sytuacji:

  1. Świadkowie nie są organizatorami ślubu i wesela. Nie muszą więc dekorować sali, oklejać alkoholu, układać kwiatów, nosić krzeseł, i tak dalej. MOGĄ chcieć pomóc ale NIE MUSZĄ, absolutnie nie jest to ich obowiązkiem. Organizacja ceremonii i imprezy leży po stronie Pary Młodej oraz podwykonawców, których zatrudniają. Wszelka pomoc ze strony bliskich jest dobrowolna, jest gestem życzliwości. Nie jest i nigdy nie będzie – obowiązkiem.
  2. Świadkowie nie są koordynatorami dnia ślubu. Nie muszą nadzorować noclegów, siadania gości, roznosić alkoholu, rozliczać się z podwykonawcami. W zasadzie nie muszą NIC. Są gośćmi, jak wszyscy inni i przywileje gości – należą się również im. Mogą chcieć nas wesprzeć, oczywiście. Ale nie przedstawiajmy im całej listy organizacyjnych zadań, którymi postanowiliśmy ich obarczyć. Tylko dlatego, że są świadkami.
  3. Świadkowie są Waszymi gośćmi. W takim samym stopniu, jak wszyscy pozostali weselnicy. Mają więc przede wszystkim dobrze się bawić i świętować razem z Wami.
  4. Świadkowie mają za zadanie nie spóźnić się, mieć przy sobie dowód osobisty i podpisać niezbędne dokumenty. To ich prawdziwe, jedyne obowiązki. 

Bycie świadkiem to obowiązek czy przywilej?

Takie pytanie nasuwa się po przeczytaniu przykładów, pokroju tego przytoczonego na samym początku. Takie pytanie nasuwa się w całym tym szaleństwie, gdy słyszymy i czytamy: od tego jest świadek, żeby… A nie tędy droga. Nie wybieramy świadka dlatego, żeby był naszym osobistym asystentem, tragarzem, barmanem czy kimkolwiek innym, komu powinniśmy zwyczajnie zapłacić na daną usługę. Nie wybieramy świadka dlatego, żeby cokolwiek sobie ułatwiać. No halo!

Ja wiem, że artykuły o powinnościach świadków, wyrastają jak grzyby po deszczu. Ja wiem, że wciąż gdzieś istnieją przekonania: rodzice i świadkowie to współorganizatorzy wesela, oni muszą to i tamto. Ja wiem, że najłatwiej byłoby zaangażować pół rodziny w przygotowania i mieć sporą część z głowy. Ja to wszystko wiem. I Wy pewnie też.

Jednak nie o to w tym chodzi.

Nie chodzi o to, żeby Wasi bliscy w pocie czoła zasuwali nad organizacją i dopinaniem. Nie chodzi o to, żebyście rozdysponowali zadania i czekali na ich posłuszną realizację. Nie chodzi o to, żeby naczytać się w internetach o wielości obowiązków świadków i bezrefleksyjnie ich wymagać. Kochani, dajcie do zrozumienia Waszym świadkom coś zupełnie innego. Że są ważni, że są wyjątkowi i że cieszycie się ze współdzielenia tego dnia, właśnie z nimi. Oni staną się Waszymi towarzyszami, nie tylko tego dnia.

Być może będą uczestniczyć w przedślubnych przymiarkach, wyborach, decyzjach. Być może staną się Waszą inspiracją, podpowiedzą, pomogą znaleźć inne spojrzenie. Być może pomogą w ubieraniu się w tym wielkim dniu, podczas przygotowań i zdjęć. Być może staną się nieodłączną częścią Waszych pięknych wspomnień. I tego wszystkiego z całego serca Wam życzę!

Ale może być też inaczej. Bo Panna Młoda może chcieć by w ubieraniu pomogła jej Mama, a Pan Młody postanowi przygotować się sam. Bo może będziecie chcieli wszystko zorganizować samodzielnie a gości całością zaskoczyć.

I to też jest dobre. Nie ma jakiegoś przymusu. Ani maksymalnego angażowania świadków w przygotowania i ślub, ani odwrotnie. Wszystko zależy od Pary Młodej, od relacji ze świadkami, od wizji i temperamentu. Czasami wystarczy znaleźć złoty środek. Niezależnie jednak od tego wszystkiego – pamiętajmy absolutnie zawsze, że bycie świadkiem jest wyróżnieniem, nie obowiązkiem.

Jak odpowiednio wybrać świadków?

Oh, tutaj można również przeczytać wiele rad na temat tego, jakie cechy powinni posiadać odpowiedni kandydaci. Że zorganizowani – bo tyle na głowie. Że kreatywni – bo tyle pomysłów do współtworzenia. Że z dobrą prezencją – co by na zdjęciach fajnie wyszli. Że bezdzietni najlepiej – co by z pociechami problemu nie było i mogli bawić się do białego rana. Wymieniać można niemal bez końca. Ale tak właściwie – to po co?

  1. Nie wybierajcie kogoś na świadka na zasadzie wzajemności. Innymi słowy: ja byłam świadkową Oli, nie ma więc innej opcji jak wybranie jej do tej roli teraz. Nie, to nie o to chodzi. Rola świadka nie jest żadnym długiem wdzięczności. I nigdy nie będzie.
  2. Nie wybierajcie kogoś na świadka na zasadzie rodzinnych relacji. Świadkiem nie musi być brat Pana Młodego a świadkową siostra Panny Młodej.
  3. Nie wybierajcie kogoś na świadka dla satysfakcji innych. Bo Dziadkowie by się ucieszyli, że widzą Y w tej roli a rodzice naciskają na wybór X. Nie. To Wasz wybór, płynący prosto z serca i przekonań.

I ostatnie. Czy powinniśmy decydować o stroju świadków? Tutaj zdania są mocno podzielone. Świadkowie czy zastęp druhen, przyodzianych w kolor przewodni wesela – wyglądają z pewnością zjawiskowo. Nierzadko Para Młoda funduje swoim druhnom spójne suknie czy piękne tuniki na wesele, żeby nie narzucać im kosztu swoich marzeń. Zdarza się również, że świadkowie sami pytają o preferencje kolorystyczne nowożeńców. Grunt to jasne ustalenia wcześniej.

Wybierzcie tych, dla których wsparcie (przede wszystkim psychiczne!) jest czymś oczywistym. Kogoś, kto stanie murem za Wami, gdy dookoła będzie rosnąć presja. Kogoś, kto będzie szczery i lojalny zarazem. Powie, co jest zbędne a co warto by było jednak zmienić. Kogoś, komu ufacie, lubicie i kogo tak zwyczajnie, tak po prostu – umiecie sobie w tej roli wyobrazić. Bez najmniejszego zawahania. 

zdjęcia: ekipa PiKwadrat
make up: Delfina Kardaś-Kotlicka
włosy: Rosie Jaredovna
miejsce: Spichlerz Wąsowo
suknie: HS Dress Poznań
marynarka: NA-KD

PS Na hasło: nakd15ms macie 15 % zniżki na zakupy w na-kd.com 🙂

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *