Wszystko co trzeba (i warto) wiedzieć o welonie

Ileż to ja się już w życiu głupot nasłuchałam, naczytałam, naoglądałam. Poczynając już od najmłodszych lat, kiedy to jako mała dziewczynka, słysząc komentarze typu “Jak jej nie wstyd w welonie iść?!”, zastanawiałam się nad jednym. Dlaczego komukolwiek miałoby być wstyd, wkładając welon? Przecież to takie piękne, każda panna młoda wygląda w nim czarująco! No ludzie, co wy za bzdury wciskacie…?

Teraz mam lat niemal trzydzieści, wciąż spotykam się z takimi komentarzami. Ba! Sama zostałam zbombardowana przed własnym ślubem, pytaniem-stwierdzeniem: No ale nie masz zamiaru chyba iść w welonie? No nie miałam. Bo nie chciałam. Ale na pewno nie dlatego, że nie wypada. Bo nie ma czegoś takiego, jak nie wypada. Chociaż nie. Średnio wypada iść do ślubu nago, ot co! 

Skąd się wziął zwyczaj zakładania welonu?

Najważniejszym i pierwszym zarazem, powodem – były demony. Jakkolwiek to w dzisiejszych czasach brzmi, wówczas czyli w starożytnym Rzymie, welon miał osłaniać przed złym wpływem demonów. Podczas ślubu welon okrywał kobietę calutką, od stóp do głów, uszyty był z czerwonego materiału i żaden zły duch nie miał najmniejszych szans by się przedostać do środka. Dlaczego akurat kolor czerwony? Bo miał symbolizować kolor ognia, płomieni, które te demony miały odstraszać. Mówi się, że zwyczaj okrywania welonem całej panny młodej, dał początek innemu a mianowicie… prowadzenia córki do ołtarza przez ojca. Dlaczego? Z czysto praktycznych względów! Przez materiał zarzucony na twarz, panna młoda nic nie widziała i potrzebowała pomocy w dotarciu na miejscu. Proste? Proste.

Wiemy więc już, skąd wziął się welon i zasłanianie nim twarzy. Jako ciekawostkę dodam tylko, że wtedy pan młody widział pannę młodą dopiero po przysiędze, gdy odchylił welon. Ten spory kawał materiału miał więc przy okazji jeszcze jedną funkcję: uniemożliwiał mężczyźnie zmianę zdania, gdyby uroda przyszłej żony, nie napawała optymizmem. Bo pamiętajmy, że wówczas znakomitą większość małżeństw, aranżowano!

Z biegiem czasu materiał, z którego wykonywano welon – wybierano bardziej prześwitujący. Miało to uniemożliwić jakiekolwiek zamiany i dawać pewność, że poślubia się tą właściwą kobietę. Kojarzycie historię biblijnego Jakuba, który poślubił siostrę swojej wybranki? Oczywiście, nieświadomie.

Biały kolor welonu wprowadzono dopiero w kulturze chrześcijańskiej. Miało to symbolizować skromność i posłuszeństwo wobec męża. Wyobraźcie sobie zwłaszcza to drugie w dzisiejszych czasach! Co to by się działo, gdyby kobiety miały w ten sposób podchodzić do ślubu! Aktualnie jesteśmy w zupełnie innej sytuacji, nikt nikomu posłuszeństwa obiecywać nie musi, nikt nikomu się nie poddaje ani nie oddaje. Nie zmienia to jednak faktu, że o skromność i posłuszeństwo w tej bieli, chodziło.

Wypada więc czy nie wypada?

Jak już wspominałam wcześniej i wspominać będę niejednokrotnie – nie ma czegoś takiego jak: wypada. Nie i koniec! W obecnych czasach znaczenie welonu interpretuje się w naprawdę różny sposób. I nikomu takiej interpretacji przecież nie zabronimy! Jeśli dla kogoś welon jest naprawdę ważnym symbolem, niech wkłada go i nosi w tym szczególnym dniu, z dumą i emocjami. Jeśli dla kogoś jest pięknym dodatkiem, ozdobą, bez ładunku emocjonalnego, droga wolna! Niech wygląda pięknie, nie nam oceniać pobudki a jedynie efekt!

Nie mamy też absolutnie żadnego prawa ingerować w czyjeś decyzje i powtarzać zaściankowe mity, jakoby welonu nie mogła założyć kobieta posiadająca dzieci czy mieszkająca z narzeczonym przed ślubem. Pilnujmy swoich spraw, nie zaglądajmy innym do łóżek, okej? Jeśli przyszła Panna Młoda chce, czuje taką potrzebę – niech welon wkłada. Najpiękniejszy, jaki znajdzie. Idealny, wybrany pod wpływem najgłębszych nawet, uczuć. To jej sprawa, jej historia. To ona będzie w nim kroczyć, to ona będzie wspominać ten dzień. Jej dzień.

Nikt nie ma prawa psuć komuś dnia ślubu powtarzaniem utartych bzdur, tylko po to, żeby sprawić przykrość, narzucić swój ograniczony tok myślenia albo zrekompensować sobie własne straty (“ja nie miałam – więc ty też nie będziesz mieć!”). Każdy ma swoje pięć minut. Swój ślub można organizować po swojemu, przy czyimś nie mamy prawa dyktować jakichkolwiek warunków ani wymuszać jakichkolwiek decyzji.

Jakie mamy rodzaje welonów? Jaki wybrać?

W salonach sukni ślubnych mamy szeroki wybór, jeśli chodzi o rodzaje welonów. Uzależnione są one od długości i w ten sposób rozróżniamy: 

  • do linii ramion,
  • do linii biustu,
  • do łokci,
  • do końca dłoni,
  • kościelny,
  • katedralny,
  • royal.

Tyle w temacie rodzajów i długości. Gdy przychodzi moment wyboru, musimy zdecydować również co do tkaniny czy ozdób. Na zdjęciu wyżej mamy welon z bydgoskiego salonu Kristola, z woalem i delikatnymi aplikacjami. Wdzięczny i oryginalny, idealnie skomponowany z dopasowaną suknią, z odkrytymi ramionami, podkreśloną talią i biodrami. Wydawać by się mogło, że nazbyt strojny – wystarczyło jednak zestawić go z absolutnie prostą suknią i finalnie stylizacja okazała się być strzałem w dziesiątkę.

Nic na siłę!

Nie traktujmy welonu jako przykrej konieczności. Nie popadajmy też w paranoję i nie rezygnujmy z niego bez powodu. Bo słynne co ludzie powiedzą, nie jest żadnym powodem! Ślub i wesele to przede wszystkim nasz dzień. Mamy czuć się pięknie, komfortowo i w stu procentach sobą. Nie zważając na to, co ktoś sobie pomyśli albo powie. Bo wiecie co? Ludziom trudno dogodzić. To po pierwsze. Ludzie uwielbiają plotkować. To po drugie. Ludzie uwielbiają sprowadzać wszystko do swojego poziomu, do swojego toku myślenia. Ostatnie więc, co powinniśmy zrobić – to kierować się czyjąś ograniczoną mentalnością. 

Chcesz piękny welon katedralny? Idź w nim! Niech kwiatki przed tobą sypią twoje dzieci, a co! Chcesz welon z woalem? Włóż go! Lśnij, uśmiechaj się, czuj się najpiękniejsza na świecie. Niezależnie od tego, jaką decyzję ostatecznie podejmiesz, pamiętaj o tym, że to ty jesteś w niej najważniejsza. I nikt nie powinien decydować za ciebie ani na tą decyzję, jakkolwiek wpływać. 

photo: Lady Amarena Photography

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *