#zrobiliśmyniemożliwe Ania i Bartek

Ten ślub i wesele miały być tak bardzo #poswojemu, jak tylko to możliwe! Bez zważania na utarte schematy, konwenanse, presję czy cokolwiek innego. Nie oznacza to od razu jakichś skrajnie oryginalnych pomysłów, nie oznacza też całkowitego odejścia od tego, co znane.

Wszystko odbyło się w swoim tempie, na swój sposób, zabrakło elementów niepasujących, zabrakło elementów niechcianych. Wszystkiemu towarzyszyły pozytywne emocje, dookoła zgromadzili się sami życzliwi ludzie a ceremonia przyniosła tyle emocji, że brakło słów!

Najważniejsza była ceremonia.

Nie jej otoczka. Dlatego w kościele brakowało przepychu dekoracji. Cztery krzesła chiavari, kwiaty pod ołtarz. I tyle. W zamian skupienie na oprawie muzycznej. Organy, skrzypce, wiolonczela. I śpiew przyjaciółki Panny Młodej, który to był… niespodzianką. Wybrzmiały pierwsze słowa, Młodzi odwrócili się w stronę chóru. Niesamowity moment!

#firstlook przed ołtarzem, przepiękne kazanie, emocje przy przysiędze. I ta piękna pogoda, mimo października! Zwyczajny sweterek na niezwyczajnej sukni ślubnej, lekki niewielki bukiet, szary garnitur i kolorowa chusteczka. Żadnego wypożyczonego auta, żadnych tłumów – tylko najbliżsi, najważniejsi.

Sala weselna? Tutaj ciekawostka. Drugi raz w przeciągu tygodnia – ta sama! Bo można ją było zobaczyć już w przypadku wesela Kasia i Tomka, tutaj:

#zrobiliśmyniemożliwe Kasia i Tomek

Tym razem wszystkiego było… mniej! Liczba gości o ponad połowę mniejsza, co za tym idzie – liczba stołów również. Masywne restauracyjne krzesła i tym razem, zastąpiły delikatne, eleganckie chiavari. Białe obrusy i białe serwety – klasyka w najjaśniejszej postaci. Podtalerze dopasowane do krzeseł, dodały wdzięcznej spójności.

Na każdym nakryciu złożona serweta, z wsuniętym menu. W identycznej szacie graficznej czekoladka, będąca zarówno elementem dekoracyjnym, jak i upominkiem dla gości. Te same czekoladki, w koszu – można było naleźć również przy księdze gości.

Jedynie na stole prezydialnym kompozycja kwiatowa miała wpleciony kolor, tutaj bordo. W tym samym odcieniu na nakryciach Pary Młodej winietki. Pozostali goście winietek nie mieli. W zamian na każdym stoliku pojawiła się tabliczka z nazwiskami, krzesełka wybierano sobie już samodzielnie. Przy mniejszych przyjęciach i okrągłych stołach – ten pomysł sprawdza się zazwyczaj świetnie. Kompozycje florystyczne były zielone, na każdym stole nieco inne – w tej samej jednak tonacji. Kieliszki do wina stylizowane na kryształowe. I w zasadzie nic więcej w temacie dekoracji.

Gdyby tak podsumować całość wystroju i przebiegu – minimalizm, z wtrąceniem zieleni, odrobinką złota i eleganckimi detalami. Bez przepychu, bez nadmiaru, bez kiczu. Bez bez. Zaufany fotograf, tylko najbliżsi goście, poprowadzenie imprezy przez sprawdzonego DJa. Żadnej spiny, żadnych scenariuszy. #poswojemu

Zdjęcia (jak zawsze): Lady Amarena Photography

Innych zainteresowało też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *